Maraton jest przereklamowany?

Rozłożyło mnie przeziębienie, jednak maraton postanowił odcisnąć jakieś piętno. Wymyślam więc zaczepne tytuły, żeby odrobinę się dziadowi odgryźć.

Choć nie będę ukrywał – trochę mnie maraton rozczarował. Epickie historie o zgonach, magia 30 km, ściany, żołądkowe rozstrojenia, traumatyczny positive split – ja się zapytuję, gdzie to wszystko jest?!

Łatwo mi teraz cwaniakować, bo mam to już za sobą i krótko mówiąc – pykło. Ale szczerze, pierwsze zmęczenie poczułem w okolicach 34 km, bo zostałem sam i zbliżał się podbieg. Ostatnie 2 km też były dość ciężkie, ale głównie przez skurcze, które uniemożliwiły mi mocniejszą końcówkę po 3:50/km i musiałem biec „tylko” po 4:00/km.

Nie widzę żadnej różnicy między 21 k a 42 k poza dystansem. Tak jak nie widzę większej różnicy między 10 – tką a połówką. Skąd ta cała otoczka, tony fachowej literatury, filmy, piosenki, artykuły? Skąd ten zachwyt?

Wszystko to zasługa baśni o Filippidesie? Zmyślonej historyjki ku pokrzepieniu serc, której nie powstydziłby się sam Sienkiewicz?

A może magia maratonu jest zwykłym zabiegiem marketingowym, który ma za zadanie zaciągnąć na linię startu jak największą rzeszę zawodników żądnych uczestnictwa w biegowej przygodzie życia? A przy okazji żeby – hajs się zgadzał.

Drogi maratonie mam ci coś do powiedzenia. Jesteś zwykłym biegiem. Przestań już przeglądać się w lusterku i zachwycać nad swoją niepowtarzalną urodą. Ciebie wystarczy tylko przetupać od startu do mety założonym tempem. Naprawdę kochany, nie jesteś tak skomplikowany jak ci się wydaje.

Nuda. Wielogodzinna nuda, to pierwsza rzecz, którą zapamiętam z naszego spotkania.

I jeszcze jedna.

Wdzięczność.

Dziękuję, że mnie oszczędziłeś.

Mogę teraz swobodnie wszystkim opowiadać jak bardzo byłeś łatwy.

lajtowy ten maraton ;-)
lajtowy ten maraton 😉

 

 

 

 

 

12 myśli na temat “Maraton jest przereklamowany?

Dodaj własny

  1. A pan Maraton najbliższym spotkaniu zaserwuje ścianę na 30-stym i ostatnie 2km w marszu 🙂 Sam pewnie przymierze się do debiutu w przyszłym roku i chciałbym móc napisać to co Ty teraz.

    Polubienie

  2. Dariush – może być tak jak mówisz. Myślę, że najwcześniej za rok będę miał okazję się o tym przekonać. Co do Twojego debiutu to ciekawe jakie miasta bierzesz pod uwagę?

    Kate – zawsze się biega trochę za wolno 😉 a w każdym razie z perspektywy mety często mam taką refleksję, gorzej przyśpieszanie wychodzi na trasie.

    Yaaceek – wszystko do kupy pewnie. Wytrenowanie to podstawa, ale można też dużo sknocić już podczas samego biegu (odżywianie), albo w ostatnim tygodniu przed startem jak noga się coraz lżej kręci i zaczyna człowieka kusić, żeby się wyprztykać.

    Polubienie

  3. No pewnie. Ludzie biegają ultra i jakoś żyją, a 42km na asfalcie obrosło jakimś mitem. Różnica między krótszymi wyścigami jest taka, że więcej rzeczy może pójść nie tak, bo trzeba zadbać o odżywianie, komfort biegu (spodenki obcierające przez 5km to nie to samo co przez 42km), za szybki początek ma poważniejsze skutki itp. Ale to nadal tylko zawody.

    Polubienie

    1. Przecież napisałem, że widzę różnicę – dystans. Z tej różnicy wynika choćby czas trwania, a z czasu trwania konieczność odżywiania i nawadniania organizmu, której w przypadku krótszych biegów niż maraton nie ma.
      Ale czy te różnice są aż tak znaczące, żeby robić z maratonu taki – wyjątkowy bieg?

      Polubienie

  4. Nikt chyba nie twierdzi, że będąc dobrze przygotowanym nie da sie pobiec maratonu bez kryzysów. Wielou jednaknawet będąc dobrze p0rzygotowanymi w maratonie z tych czy innych względów cierpiało.

    Tobie się udało. Pewnie byłeś przygotowany jeszcze lepiej i wszytsko dobrze ułożyło się na trasie.

    Ilu z waszej licznej grupki dobiegło razem do końca? Ci którzy nie dali rady z pewnością mieli ciężką końcówkę. Było ich więcej czy mniej niż t6ych którzy dobiegli z Tobą?

    Zgodzę się, że połówka i dycha są do siebie bardzo podobne. Maraton jest całkowice innym wyzwaniem dla organizmu. Inne mechanizmy trzeba ćwiczyć i inaczej trenować (ale nie przypisuję maratonowi żadnych „mistycznych” właściwiości 🙂 )

    Polubienie

    1. Tak, dla wielu osób z naszej grupy i w ogóle na pewno z całej stawki 30 km był weryfikujący. Tak samo w wyścigu na 10km weryfikujący jest 7 km, a w przypadku półmaratonu- 15 km. Nie jest to nic nadzwyczajnego, co by jakoś maraton wyróżniało 😉 A że 42 km jest innym wyzwaniem w kontekście treningu niż krótsze biegi? Jasne – innym. Ale wcale nie trudniejszym do wytrenowania (moim zdaniem).
      Maraton biegnie się na niskiej intensywności, co tak naprawdę sprawia, że jest łatwiejszy na tle innych dystansów. Tylko ten długi czas trwania, który wypłukuje mięśnie z energii, a głowę z entuzjazmu rzeczywiście daje się we znaki.

      PS. Oczywiście ja tylko trochę się z panem Maratonem przekomarzam, bo mam chwilową satysfakcję z tego, że mnie nie ograł 😉 Ale z drugiej strony rzeczywiście nie rozumiem, skąd ten zachwyt nad jakąś magią maratonu, której ja nie doświadczyłem. Może faktycznie pobiegłem – za wolno? 😉 Z kalkulatorów wynika, że niekoniecznie.

      Polubienie

  5. ja tam też żadnej magii nie zauważyłam 😉 może dlatego, że nie poszło mi tak, jak chciałam…
    bardziej jarali się moim startem znajomi, którzy nie biegają-dla nich to mega kosmiczny wyczyn, natomiast ja uważam, że dla osób, które regularnie trenują/biegają zaliczenie maratonu to bułka z masłem 😀

    Polubienie

Odpowiedz na Neevle Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: