Jak żyć?

Stękanie biegacza

Wiele w ostatnim czasie popełniłem wpisów o tym jak to jest dobrze, jeśli chodzi o moje bieganie. Jedna życiówka, druga, trzecia, świeżość w kroku, a maraton to spacerek. Dla balansu dzisiaj trochę postękam.

Nie mogę się odnaleźć w po-maratońskiej rzeczywistości. I już na linii mety czułem jakąś pustkę, choć powinienem przecież cieszyć się z udanego startu. Coś się skończyło i już wtedy podświadomie musiałem zdawać sobie z tego sprawę. W poniedziałek po maratonie zrobiłem tradycyjne wolne, ale już od wtorku chciałem wrócić do normalnego treningu. Sęk w tym, że nie potrafiłem nawet normalnie siedzieć, więc bieganie również wyglądało w moim wydaniu dość karykaturalnie. Ale zrobiłem 7 km, zbiegając z górek tyłem, żeby choć trochę odciążyć czwórki. W środę już na trening nie wyszedłem, aż do soboty włącznie zaległem w łóżku przykuty przeziębieniem. W niedzielę chciałem zrobić dłuższe wybieganie, aby jak najszybciej wejść na normalne obroty i odrobić stracony czas. Skończyło się tylko na czternastce i wielu mięśniowych bólach, które męczyły mnie przez całe rozbieganie. I kiedy miałem nadzieję, że z każdym kolejnym dniem będę wracał do siebie, przyszedł poniedziałek i wtorek, gdzie podwyższone tętno i pozostałości przeziębienia skutecznie przeszkadzały w cieszeniu się bieganiem.

14753658_1179225562147199_9077077791969900212_o

Miuosh rapuje, że „kiedyś chciał być numerem 1, ale już nie chce teraz, bo od jedynki jest zbyt blisko do zera” i trudno mi się z tym nie zgodzić. Jeszcze dwa tygodnie temu latałem kilkanaście centymetrów ponad chodnikami z przeświadczeniem, że jestem w życiowej formie. I faktycznie byłem. Teraz z kolei czuję się jak początkujący biegacz, który przez ostatnie dwie dekady palił Klubowe mocne na przemian ze Sportami i po kilku minutach na świeżym powietrzu chcę wracać do domu.

W po-maratońskich planach był start 23 października w olsztyńskiej połówce, ale już wiem, że nic z tego nie wyjdzie. Pogodziłem się z tym kilka dni temu i przyszła mi ta rezygnacja dość łatwo. W dalszej perspektywie jest City Trail 29 października i ten start wydaje mi się wciąż realny. Tymczasem niecierpliwie wyczekuję każdego następnego treningu z nadzieją, że będzie lepszy niż poprzedni. Niestety nie jest. Powłóczę nogami jakby pochodziły z przeszczepu na NFZ, a wczorajsze tętno spoczynkowe zatrzymało się na liczbie 57, co jest najgorszym wynikiem jaki kiedykolwiek sobie zmierzyłem.

Ireneusz Dudek śpiewał kiedyś, że „nie ma brzydkich kobiet, tylko czasem wina brak”, Anita Lipnicka, że „wszystko się może zdarzyć” a Szymon Wydra, że „nasze życie będzie jak poemat”.

I za cholerę mi to nie pasuje do mojego tekstu, ale zawsze są to jakieś optymistyczne informacje w tym oceanie czarnych wizji i ponurego smęcenia.

PS. W końcu zmontowałem kilka ekskluzywnych obrazków z mojego maratońskiego debiutu, także jak coś to zapraszam – https://www.youtube.com/watch?v=rAtTGO1z1PQ

😉

8 myśli na temat “Jak żyć?

Dodaj własny

  1. Mam bardzo podobnie, po ostatnim planowanym starcie we wrześniu potrenowalem jeszcze 2 tygodnie i wszedłem na roztrenowanie, po nim aż 3 tygodnie biegam na wyższym tętnie o 10-15 jednostek co wcześniej, bardzo mnie to niepokoi, bo to nie jest normalne, ok tydzień rozumiem, zaczynam szukać przyczyn w zdrowiu_(diecie itd)

    Polubienie

    1. chyba dopadła cię pomaratońska depresja 😉
      to się zdarza, przecież to całe zmęczenie treningiem i samym startem musiało kiedyś wyleźć
      zdrówka! i dbaj o siebie, radzę-jako specjalistka 😉 więcej jeść 😀 prawie cię nie widać 😉
      pozdro!

      Polubienie

  2. Hej kolego ; ) Po maratonie w kwietniu miałam dokładnie tak samo, jakbym zaczynała po miesiącach przerwy, do tego w maju zrobiło się gorąco a w cieple biegać nie cierpię i to już była totalna klęska.
    Pomaratońskie zmęczenie minie.
    Pozdrawiam!

    Polubienie

  3. A jednak nie taki ten maraton łatwy jak się wydaje 😛

    Znaczne osłabienie takim wysiłkiem to nic dziwnego, wiele osob pada na przeziebienia po takich zawodach, z piszącym te slowa wlacznie. Przegladajac historie treningow stwierdzialem, ze powrot do formy przedmaratonskiej zajal mi dokladnie 2 miesiace. Stawia to pod znakiem zapytania powtorke z rozrywki w przyszlym roku. Jednak zabawa w krotsze bieganie pozwala na szybsza regeneracje i czestsza zabawe w sciganie 🙂
    Oszczędzaj się!

    Polubienie

  4. Hej, dzięki Panie i Panowie 😉
    Muszę się ćwiczyć w cierpliwości, a czasami mam z nią problem. Po prostu bolesny jest upadek ze stanu – życiowa forma, do stanu – beznadziejna forma w tak krótkim czasie. Ciągle mam nadzieję, że ona (ta forma) gdzieś tam jednak jest, tylko nieco schowana, przyczajona 😉

    Danielu, z jednej strony tętno niepokojące, ale z drugiej po Twoim ostatnim starcie w CT i życiówce, to chyba jednak bym aż tak przejęty tym pulsem nie był 😉

    Kate, Twoje rady żywieniowe zawsze w cenie 😉 Faktycznie mnie nie widać, waga startowa 65 kg przy 187 cm ;P A bywało jeszcze mniej…

    Polubienie

  5. Wow, nieźle Cię przeorało. W sumie dziwne, bo dobiegłęś w tak dobrym stanie. Moze włąśnie przez to, że nie wyszedł jakiś jeden słaby element, któ¶y by Cię zatrzymał. „Zużył się” cały organizm. Ja po maratonie praktycznie dwa tyg, nie mogłem biegać, bo coś mnie tak w paśmie biodrowo-lędźwiowym pobolewało. A jak juz pobiegłem (to od razu zawody) to ledwo 18 min na 5 km złamałem. Z czasem się podniosłem i jakoś to szło.

    Myśle, że nie potrzebnie wyszedłeś na pierwszy trening tak szybko. Jeśli z górki musisz biegać tyłem, to jest to znak, że to jeszcze nie czas na wznawianie treningów. 🙂

    Polubienie

    1. Hej, wiesz jak to jest, chciałem jak najszybciej wejść z powrotem w tę treningową maszynkę, więc na pierwszy trening poszedłem tak szybko jak to było możliwe 😉

      No trochę faktycznie przeorało, ale wciąż nie składam broni, dopóki piłka w grze itd, chciałbym jeszcze jakoś zdyskontować ten kilkumiesięczny trening. Mam nadzieję, że na CT będę gotowy i ewentualnie uda się jeszcze zaliczyć jakiś bieg Niepodległości i zamknąć sezon…ale to takie wróżenie z fusów i życzeniowe myślenie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: