Wujek Dobra Rada

Kamera.

Akcja!

Jest grudzień. Świąteczne spotkanie w gronie rodziny. Za oknem plus 8, przelotny deszcz i 998 hektopaskali, a w domu wujek Bogdan póki co ma 120 na 80, ale chętnie podniósłby już sobie ciśnienie. W tle słychać rozmowy, śmiech dzieci i Orłosia relacjonującego Teleexpress…

– No patrz! Dobra zmiana jego mać…Nawet Orłosia wywalili z TVP…

Przywołuje mnie do porządku wujek Bogdan. Przecież pana Macieja już nie ma, to pierwsze święta bez niego. Wujostwo odbezpiecza więc litrową Finlandię, żeby trochę podratować nastrój.

Wujostwo, bo jest przecież wspomniany Bogdan, ale też Leszek, Zdzisek, Kazik, Romek i ciągle czekamy na stryja Staszka z ciotką Bożeną. Jak zwykle się spóźnią i znowu będą tłumaczyć, że chcieli wejść po angielsku…A czy to alibi to do mnie? Zapyta ciocia Krystyna. No bynajmniej jestem zadowolona! Skonstatuje kuzynka Renata. A ja będę wiedział, że święta się naprawdę zaczęły.

Tymczasem pierwsza flaszka już w części rozlana. Ale nie dla wszystkich. Na twarzy szwagra Mietka maluje się niepewność. Spogląda na żonę błagalnym wzrokiem.

– Dobrze, już dobrze. Możesz. Ja nas dzisiaj odwiozę.

W końcu są święta. Nie tylko zwierzęta zaczynają mówić ludzkim głosem.

Po kilku kolejkach atmosfera zaczyna robić się coraz luźniejsza i wtedy właśnie przychodzi czas na pytania, które w końcu musiały paść.

– A masz ty już jakiego kawalera? Żebyś na stare lata sama nie została…Może idź do telewizji. Córce starego Kowalskiego znaleźli rolnika na Woronicza. Bardzo fajny, bardzo. Ponoć – niepijący.

– Ej wy młodzi, kiedy dzieci? Działacie coś, hehe? Szwagier, a ty wiesz w ogóle jak to się robi, co? Hehe. Mogę ci podrzucić parę sprawdzonych sposobów. Przede wszystkim – alkohol. Dużo alkoholu. Druga rzecz to musicie gdzieś wyjechać. Ja z Elką byliśmy w Turcji, zmiana klimatu dobrze robi na te sprawy. U nas dzieciaki wyskakiwały jedno za drugim, więc wiem co mówię. Działaj szwagier, działaj.

– Kazik kiedy wymienisz tego gruchota? Ja niedawno kupowałem Skodę Rapid prosto z salonu. Na kredyt, ale co to za kredyt? Raz dwa i będzie spłacony. Też tak sobie kup, co będziesz po jakiś szrotach jeździł i tam szukał? Daj spokój, nikt już z drugiej ręki aut nie kupuje.

– Kiedy ślub? Tyle lat jesteście razem i ciągle bez ślubu…Bożesz ty mój…za moich czasów…Ja się znowu będę musiała księdzu po kolędzie za was tłumaczyć…Weźcie ten ślub w końcu, bo tak nie wypada.

….

Cięcie!

….

Znacie tych wszystkich dobrze radzących wujków, znajomych i nieznajomych? W realu i na forach, w życiu osobistym i w życiu biegowym?

Mam wrażenie, że wśród biegaczy takich „wujków dobra rada” jest całkiem dużo. Często słyszę lub czytam teksty w stylu:

– za mało trenujesz/za dużo trenujesz/ za mało startujesz/za dużo startujesz/ za wolno te odcinki/za szybko te odcinki/ robisz wieloskoki? to niebezpieczne/nie robisz wieloskoków? słaba taka siła/ile chcesz nabiegać?! nigdy w życiu! / tylko w taki wynik celujesz? mało ambitnie/ biegasz Danielsem? zajezdnia/biegasz bez planu? bez sensu/ zainwestuj w kompresję/kompresja to ściema/biegaj w terenie/zmień buty/zacznij trochę wolniej/zacznij szybciej, żeby mieć zapas/biegaj interwały/interwały na twoim poziomie? po co ci to?/ zwolnij/przyśpiesz/źle się wybijasz/źle lądujesz/kup pulsometr/naucz się czuć organizm/pilnuj tempa/pilnuj tętna/wydłuż krok/skróć krok, po co tak skaczesz?/ wzmacniaj korpus/daruj sobie siłownię/ minus 20? biegaj zimą!/w taką pogodę lepiej sobie odpuść/ bieżnia mechaniczna to zło/ ze skoliozą sobie nie pobiegasz/

i mógłbym jeszcze tak długo.

Miałem w swoim biegowym życiu wielokrotnie, że kiedy ustalałem konkretny plan treningu, potem pod wpływem różnych – dobrych porad, permanentnie go modyfikowałem. Co z tego wychodziło? Nic dobrego. Teraz staram się bardziej trzymać tych pierwszych założeń od początku do samego końca i stawiać opór wszystkim – dobrze radzącym.

Oczywiście nie chodzi mi o to, że pytanie innych, często bardziej doświadczonych o radę to coś złego. Chodzi mi o to, że kiedy już minie etap analiz, pozyskiwania potrzebnej wiedzy, podpytywania ekspertów, czyli jak to się ładnie po polsku mówi – research, wtedy trzeba już mocno postawić na konkretną strategię i trzymać się jej do samego finału.

Wiara we własny trening jest dla mnie czymś bardzo istotnym. Łatwiej przechodzić wtedy przez jego trudniejsze etapy, łatwiej znosić obciążenia, bo w konsekwencji jest to mocne przekonanie, że robię dobrą robotę, która przyniesie owoce.

Tak mówiłem ja,

Wujek Dobra Rada

 

2 myśli na temat “Wujek Dobra Rada

Dodaj własny

  1. Świetny wpis! Pogaduchy przy wódce nieczęsto mnie się zdarzają. Ale mam w swoim otoczeniu jednego „ulubieńca” od rad biegowych… Ręce czasem opadają.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: