#stwarzanie #roztrenowanie #olimpijczyk

Pamiętacie biblijny opis stworzenia świata? Pierwszego dnia Bóg oddziela światło od ciemności, kolejnego tworzy sklepienie niebieskie, trzeciego dnia powstają lądy i roślinność, w końcu przychodzi czas na Słońce, księżyc i gwiazdy, a piątego dnia zwierzęta wodne i latające. Na krok przed stworzeniem człowieka Bóg powołuje do życia jeszcze zwierzęta lądowe.

Wszystkie te dzieła, biblijny narrator kwituje zdaniem – i wiedział Bóg, że były dobre.

Jaka jest reakcja stwórcy na swoje ostatnie dzieło – człowieka? A gwoli ścisłości – mężczyznę? Suprajs! Pierwszy raz Pan Bóg stwierdza – nie jest dobrze.

A konkretniej – nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem buty do biegania, gps, endomondo, kompresję, dzienniczek treningowy, pulsometr i koszulkę techniczną, aby mógł swobodnie trenować.

Tak było. #sprawdzone info.

To znaczy…bo może ja czegoś nie doczytałem…ale to dlatego, że musiałem wyjść biegać 😉

Ostatni tydzień tak jak zapowiadałem był pod hasłem – roztrenowanie. W moim przypadku wygląda to daleko od wzoru, bo po prostu nie przepadam za taką dłuższą regeneracją. Zmniejszyłem więc jedynie objętość do 5 treningów, co dało mi łącznie 58km biegania. Miały to być rzeczywiście luźne kilometry, biegane po 4:40-5:00/km, ale trochę sobie pofolgowałem. Świrować zacząłem w środę, gdzie w terenie po mocnym błocie zrobiłem 10 km po 4:36/km. W sobotę też mnie poniosło, głównie z tego względu że całość biegałem po asfalcie, a niestety twarde podłoże kusi, żeby mocniej zakręcić nogą. Zrobiłem niecałe 13 km, średnio po 4:15/km.

Wczoraj już trochę przystopowałem, zrobiłem spokojne rozbieganie 15 km po 4:50. W większości w lesie. I tak sobie biegłem gdzieś w okolicach 8 kilometra, gdy w oddali pojawiła się sylwetka rosłego mężczyzny w dresie reprezentacji Polski. Stał na baczność plecami do mnie. Gdy się zbliżyłem odwrócił się i kiwnął porozumiewawczo głową, przywitałem się kiwając ręką. Kogoś mi ta twarz zaczęła przypominać, ale nie mogłem do końca skojarzyć. Przebiegłem może 200 metrów, gdy zacząłem słyszeć za sobą żwawe kroki. To kadrowicz robił jakąś wydłużoną przebieżkę. Wyprzedził mnie, ja zdążyłem jedynie zauważyć, że ma niebieskie Boost-y. Zastanawiałem się jakim tempem biegnie i nawet przez chwilę chciałem gonić, ale szybko mi ta myśl przeszła 😉 Powoli zaczęło mi się wszystko układać w całość. To musiał być Kacper Kozłowski, nasz bardzo dobry 400 metrowiec.

Wniosek? W lesie można spotkać nie tylko dzika, lisa, czy sarnę 😉

Teraz kolejny tydzień tzw. roztrenowania, który okraszę startem w City Trail w sobotę. A potem już będzie można – rąbać kilometry, że się tak fachowo wyrażę 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: