14 z 24 – Podniecający tydzień

Trener Jan mówił – „Krzysiu ty się tak nie podniecaj”, gdy biegałem treningi szybciej niż to było w planie. Trener Edek z kolei opie$dalał nas równo, gdy ścigaliśmy się na rozbieganiach. Dlaczego o tym piszę? Bo w tym tygodniu od trenera Edka dostałbym zjebkę, a trener Jan znowu powiedziałby – „Krzysiu, po co się tak podniecasz?”

W końcu coś drgnęło, po wielu miesiącach podczas których miałem poczucie, że stoję w miejscu ewentualnie drobię w tył – jest progres. W środę rano wybrałem się na pierwszy w tygodniu akcent. Mżyło, a tartan skąpany był w kałużach po nocnym deszczu. Mimo wszystko warunki do biegania były dość dobre z uwagi na lekki wiatr. To był mój pierwszy akcent na bieżni podczas bieżących przygotowań, więc było trochę niepewności. W planie Danielsowe:

4×1600 m P, przerwa 1′ + 1 km BS + 3 x 1600 m P, przerwa 1′

Tempo progowe u Danielsa traktowałem zawsze z rezerwą, więc zamierzyłem sobie bieganie odcinków tempem 3:50/km, zamiast 3:45 jak pokazuje tabelka. Wyszło to wszystko tak:

6:03, 6:05, 6:04, 6:03, 6:03, 6:01, 5:55, a więc średnio po 3:46-3:47 a ostatnie powtórzenie już bliżej 3:40/km.

Tego dnia podnieciłem się po raz pierwszy bo nie dość, że biegałem średnio po 10 sekund szybciej każdy odcinek niż choćby we wrześniu, to jeszcze na dodatek wtedy biegałem 1200 a nie 1600 metrowe powtórzenia.

W niedzielę kolejny akcent i tym razem coś co misie lubią najbardziej:

4 x 1200 m P na przerwie 1′ + 1 godzina BS + 4 km P (oczywiście na początku 3 km rozgrzewki i na koniec 3 km schłodzenia).

Zaczynam pierwsze powtórzenie znowu z myślą, żeby biegać co najmniej po 3:50/km, ale jakoś łatwo to wszystko idzie. 4:25 a międzyczas na 1km łapię 3:42….Szybko. Kolejne powtórzenia jeszcze szybciej i w zasadzie coraz luźniej – 4:23, 4:20 i 4:16. Podnoszę z murawy swój plecaczek i długa w teren na około 12 kilometrów rozbiegania. Biegnę nad Ukiel, a tam straszny wiatr trochę psuje mi samopoczucie. Krążę alejkami, podziwiam świeżo pościnane drzewa które przeszkadzały w planach budowlanych i zasłaniały widok na jezioro. Po godzinie jestem z powrotem na stadionie. Ściągam plecaczek i przechodzę w Próg – 4 km. Biegnę szybko, ale międzyczasy po kolejnych okrążeniach wcale nie są powalające. Pierwszy km w 3:52, drugi znowu w 3:52 i zamiast tak już sobie na spokojnie dobiec do końca, to zaczynam przyśpieszać. Wiatr się wzmaga i mocno psuje mi tętno na finiszowej prostej. W każdym razie 3 km w 3:46. Kiedy wchodzę na ostatni wiraż stwierdzam, że zrobię sobie małą symulację zawodów – kończę pod wiatr ostatnie 200 m w 38 sekund, a cały 4 km w 3:36. Łącznie 4 km wychodzą w 15:06 na śr tętnie 169.

W sumie w niedzielę zrobiłem 28 km i to wszystko na sucho bez żadnych żeli, izotoników, czy czegokolwiek. Cieszy mnie to, bo energetycznie przez cały ponad 2 godzinny trening niczego mi nie brakowało. Czwórka na koniec jednak była już biegana na zmęczeniu, także nie ma się co dziwić, że żwawsze kręcenie nogą szło ciężko. Trochę przeszarżowałem w niedzielę, można to było wszystko pobiegać dużo wolniej i bezpieczniej, ale myślę, że krzywdy sobie nie zrobiłem. Raz na jakiś czas można się podniecić na treningu, najważniejsze, żeby takie „bieganie szybciej niż trzeba” nie zrobiło się nawykiem.

Podsumowując – 102 kilometry w ostatnim tygodniu, z czego spora część to już bieganie na całkiem przyzwoitych prędkościach.

Ten tydzień będzie o dychę lżejszy jeśli chodzi o objętość, ale wszystko dlatego, że w kolejnym znowu będę musiał wejść na maksymalny kilometraż, czyli 110 😉

Elo!

3 myśli na temat “14 z 24 – Podniecający tydzień

Dodaj własny

    1. Coś mi się tak wydaje 😉 Na pewno jest lepiej, aż za dobrze momentami….a wiadomo, że jak idzie to zawsze jest ryzyko, że się zatrzyma ;P Dlatego czasem lepiej stać w miejscu 🙂

      Wiem, że głupio gadam, ale jakoś nie byłem chyba przygotowany na takie samopoczucie o tej porze roku, liczyłem, że podobną świeżość będę łapał dopiero bliżej maja…i nie wiem jak sobie z tym kondycyjnym dobrobytem poradzić mentalnie 😉

      Polubienie

      1. Utrzymywać to, co jest, i bliżej maja będzie kolejny wystrzał 😉
        Mam tak samo, poprawianie wyników praktycznie na każdym City Trail mnie cieszyło i przerażało zarazem. No ale wnioski będziemy wyciągać, kiedy wiosna się skończy i skonfrontujemy wyniki z zawodów z wcześniejszymi oczekiwaniami.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: