KHAKI

Jest taki kolor jak Khaki. Nie żebym sam na to wpadł, po prostu mam żonę. Dużo się mogę od niej uczyć w kwestii mody i ubioru, ale przyznam się bez bicia, że mało pojętny ze mnie uczeń. Raczej stawiam na nieskomplikowaną klasykę – dżins tshirt i bluza. W takim kamuflażu najczęściej przemierzam miejską dżunglę.

  • Zobacz jakie ładne spodnie!
  • Które?
  • No te khaki.
  • Krzaki? Gdzie ty tu widzisz krzaki? Ładna kratka przecież.
  • Khaki! To taki kolor…przecież.

Idąc za maksymą którą sam stworzyłem na potrzeby tego tekstu – mam internet i nie zawaham się go użyć – wygooglowałem sobie w domu jaki dokładnie jest ów kolor. Khaki to z języka Hindi kolor pyłu, zapylony. A mówiąc prostszym językiem – płowo kasztanowo cynamonowo ziemisto żółty. Ja tego sobie nie wymyślam….

To ciekawe że w tym krótkim wyrazie zawarto tak bogatą paletę barw, odcieni i znaczeń. Na dodatek H jest nieme co jeszcze bardziej skraca słowo i upraszcza wymowę. Khaki jest trochę jak bieganie, z pozoru proste, ale jeśli już zaczniesz to robić nagle okazuje się, że potrzebujesz planów treningowych, czytasz dziesiątki książek, mierzysz się z wielością teorii, konsultujesz zakup butów, pasa biodrowego, żeli, kompresji i tak dalej.

Wśród wielu podejść do treningu biegowego od kilku miesięcy bardzo bliskie są mi kilometry i trening ciągły. Wcześniej chciałem „robić szybkość” co przekładało się na mniejszą objętość za to zwiększoną dawkę interwałów i siły biegowej. Efekty nawet czasami się pojawiały, ale trwały stosunkowo krótko po czym spadałem z formą wyraźnie poniżej poziomu na który wcześniej metodą interwałową się wdrapywałem.

W pewnym momencie rozglądając się po ludziach zauważyłem że największe postępy robią ci biegacze którzy przygotowują się do maratonu. Co więcej, potrafią startować tydzień w tydzień mniej więcej na podobnym wysokim poziomie. Przekonałem się do klepania kilometrów i powoli z zachowaniem zdrowego rozsądku buduję coraz większą objętość treningową. Nie ukrywam że w tej drodze bardzo inspirują mnie niektórzy tzw. ambitni amatorzy, którzy potrafią wstawać wczesnym świtem przed pracą po to, żeby strzelić 20-tkę, a wieczorem po całym dniu wyjść na kolejne 15 km w II zakresie, żeby domknąć miesiąc z kilometrażem przekraczającym 700 km…

Można ich nazwać mianem KAK-is i wiem, że brzmi to trochę jak dziecięce kaka, ale po rozszyfrowaniu skrótu wszystko stanie się jasne. Klub Anonimowych Kilometroholików – bardzo chciałbym do nich dołączyć i to jest mój cel na kolejne nie tygodnie, nie miesiące, ale lata.

Często dziennikarze sportowi zadają pytanie tzw. ekspertom – na czym polega fenomen Kenijskich biegaczy? I wtedy zaczynają się opowieści o tym jak to małe kenijskie czy etiopskie dziecko musi do szkoły dobiegać zamiast dojeżdżać Gimbusem jak nasze europejskie latorośle. Chyba każdy się zgodzi, że jest w tej odpowiedzi dużo racji.

Można znaleźć w sieci filmy pokazujące treningi czarnoskórych biegaczy i jedną z rzeczy, która bardzo mi się podoba na takich obrazach jest pył unoszący się za pędzącą grupą zawodników.

Są zdecydowanie bliżej autentycznego Khaki, niż nasze Khaki na spodniach.

2 myśli na temat “KHAKI

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: