V Bieg SGH 2018 – 5km

Czy istnieje coś takiego jak talent? Co człowiek to opinia, a jako że sam aspiruję do bycia człowiekiem nie omieszkam podzielić się swoim zdaniem na ten temat. Bazując na wątpliwej wiedzy i wieloletniej aczkolwiek zezowatej obserwacji człowieka w jego naturalnym środowisku dochodzę do wniosku, że TALENT jak najbardziej istnieje.           W swoim słowniku wyróżniam dwa rodzaje talentu – talent do szukania wymówek i talent do pracy. Innych odmian talentu nie wyłuskałem.

Raczej nie przepadam za szukaniem usprawiedliwień. W relacji z nieudanych zawodów wolę napisać staropolskie – dałem dupy, niż silić się na jakieś wymówki, historie o niesprzyjającej pogodzie, zbyt niskim poziomie hektopaskali czy burzą na Jowiszu.       Ale tym razem będę się wymawiał, mam wielką potrzebę znalezienia dla biegu SGH co najmniej kilku usprawiedliwień.

Niedziela 15 kwietnia 2018 zaczęła się dla mnie niczym koszmar. Pobudka 3:40, a o 4:20 stoję już zrezygnowany na przystanku klnąc na MPK który spierdzielił mi sprzed nosa. Na dworzec kolejowy jakieś 6 km, do odjazdu pociągu 50 minut, kolejny autobus – za godzinę. Nie pozostało mi więc nic innego jak zapierniczać bladym świtem przez pół miasta marszobiegiem pocąc się niczym dorodne knurzysko. To był akt pierwszy mojego przerypanego poranka.

Coś mnie podkusiło, żeby zamiast na Centralnym wysiąść na Wschodnim. Metro Dworzec Wileński w mojej chorej wyobraźni miało być niby blisko. Nie było. A co gorsza maszerując sobie Pragą i mijając co chwila klasyczne kapliczki i figurki Maryi dostałem rewolucji żołądkowych – jak to się ładnie poetycko nazywa. Ani krzaka jakiegoś, ani szaletu, betonowa dżungla i etap kreta w gaciach (if ju noł łot aj min). Strachu się najadłem, ale jakimś sposobem udało się uniknąć defekacji w jednej z praskich bram.

Ostatecznie dotoczyłem się na tereny Szkoły Głównej Handlowej na niecałą godzinę przed startem. No średnio to wszystko wyszło. Najpierw marszobieg po Olsztynie, potem 3 godziny w pociągu, spacery warszawską Szmulowizną, kurcze żołądka i teraz bracie i siostro mam lecieć po życiówkę na 5 km. Już na same dzień dobry byłem styrany, ale skoro już przyjechałem to nie po to, żeby rozbieganie wzdłuż Puławskiej zrobić.

Parę minut po 10 – tej – START!

Mnie się naprawdę momentami dobrze biegło. Nie mogę narzekać na samopoczucie.   Tak naprawdę najtrudniejsze były pierwsze 2 km a potem z każdym kolejnym krokiem nabierałem rozpędu i rozmachu. Nie powiem Wam jak zmieniały się kolejne międzyczasy, bo kilometry nie zostały oznakowane. Powiem Wam za to, że oddechowo całkiem swobodnie, mięśniowo bez wtopy, w zasadzie wszystko okej. Tylko ten czas na mecie jakiś nieadekwatny. 16:24 – co do sekundy wyrównałem życiówkę na 5 km. Jesienią z tego wyniku cieszyłem się jak dziecko, a dziś jestem rozczarowany. Ale mam w zapasie jeszcze kilka wymówek.

Przez ostatni miesiąc wykonałem 3 tempa na bieżni i 2 zabawy biegowe w formie minutówek. Po zimowym treningu stricte maratońskim nagle przestawiłem się na nieco żywsze prędkości. Wszystkie treningi wychodziły mi dużo lepiej niż jesienią, nawet po 6 s na kilometrze lepiej. Wszystkie treningi domknąłem, co jesienią nie było normą.         No i skutek jak na razie jest taki, że biegnę identyczny czas na 5 km co w październiku. Myślę, że potrzebuję aktualnie kilku dni na odpoczynek. Teraz do biegu OSHEE zaordynuję już sobie tylko rozbiegania plus rytmy jakieś i zobaczymy, czy mi noga – za tydzień w niedzielę – lekką będzie.

Podsumowując:

BIEG SGH 5 KM: czas – 16:24, miejsce 9 OPEN.

fot. wio.waw.pl

2 myśli na temat “V Bieg SGH 2018 – 5km

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: