Instynkt Kilera

Nie wiem czy istnieje bardziej pokojowo nastawiony sport, niż bieganie. Już nawet ci kolesie od szorowania miotłą po lodzie w Curlingu, sprawiają wrażenie bardziej złowrogich niż dowolny biegacz chwiejący się na nogach gdzieś na finiszowej prostej. Już nawet w wybitnie bezkontaktowej siatkówce, rywale przedzieleni siatką potrafią spojrzeć na siebie w taki sposób, że aż iskry lecą. A u nas? Po prostu sobie biegniesz, zazwyczaj z miną dziecka do którego nie dotarł święty Mikołaj ot i cała historyja. Tylko, że to nie do końca prawda.

Funkcjonuje w biegowym świecie stwierdzenie – poczuć krew. Mówi się tak w momencie, gdy rywal biegnący przed nami słabnie, co automatycznie dodaje nam dodatkowych sił i motywacji do ataku. No właśnie – do ataku. W tym najbardziej pokojowym sporcie na świecie pojęcia takie jak – krew i atak? Słabnący zawodnik staje się ranną antylopą, goniący lwem na polowaniu, słabnący staje się obiadem, goniący kucharzem, który już za chwilę poda sobie do stołu. Tylko żeby tak się rzeczywiście stało, żeby wyczuta krew stała się zapowiedzią sutej wyżerki trzeba mieć w sobie instynkt kilera. Podczas wyścigu nie ma czasu na analizę – atakować czy nie atakować, wyprzedzać czy nie wyprzedzać? Dobry biegacz reaguje natychmiastowo, niemal instynktownie – jak lew, jak wilk, jak bulterier...jak Tommy Lee Jones w Ściganym!

Jesteś takim biegaczem?

Ja nie. Zupełnie nie sprawdzam się od jakiegoś czasu w roli biegowego Kilera. Namnożyło się na przestrzeni ostatniego roku kilka takich wyścigów podczas których mogłem postawić kropkę nad „i” ale jej nie stawiałem. Najbardziej dramatycznym przykładem mojej bezradności podczas finalizowania transakcji był jesienny Runbertów. Goniłem rywala od dwóch kilometrów, aż w końcu dopadłem i zrównałem pozycjami na 100 metrów przed metą. I co? I nie potrafiłem przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść, zawodnik odparł atak wygrywając o setne części sekundy. Z kolei w poprzedni weekend podczas biegu SGH drugą część dystansu miałem dużo lepszą niż początek. Goniłem, wyprzedzałem. I kiedy na kilkadziesiąt metrów przed samą metą dogoniłem Biegającego Filozofa, na moment niemal stanąłem. Zacząłem urządzać sobie w głowie analizy tego, czy wyprzedzać, czy nie wyprzedzać? Czy dam radę, czy nie dam rady? Czy ma to sens, czy nie ma sensu, skoro wynik i tak jest gorszy od oczekiwań? Ostatecznie wyprzedziłem, ale całe te wewnętrzne dywagacje i rozterki, pokazują, że o jakimkolwiek instynkcie kilera nie może być w moim wypadku mowy.

Nie tracę jednak nadziei, ponieważ w codziennym życiu przekonuję się, że nie brakuje mi pokładów naturalnej, czystej agresji. Wystarczą zwykłe zakupy w markecie i jakiś facet przy taśmie wykładający swojego banana centralnie na moim maśle, tak jakbyśmy mieli wspólną lodówkę. Wystarczy psie gówno roztarte na środku chodnika, abym kipiał żywym ogniem. A więc zasoby są, pozostaje nadać im tylko odpowiedni kierunek. Skoro agresja – na zewnątrz nie działa, pozostaje jeszcze drugi sposób – agresja skierowana do wewnątrz, a więc instynkt biegowego samobójcy.

Dobry biegacz potrafi się zmasakrować. Dobry biegacz nie rozróżnia strefy komfortu i dyskomfortu, ponieważ od startu rusza tak jakby jutra miało nie być, a meta miała leżeć tuż za rogiem.

Dobre tempo to samobójcze tempo, a dziś jest idealny dzień by umierać – miał powiedzieć Prefontaine.

I to jest moja myśl przewodnia, moja dewiza i moje motto na bieg OSHEE w najbliższą niedzielę. A zatem – pierwsza piątka w trupa, a na drugiej przyśpieszyć! Będę sobie to powtarzał przez kolejne kilka dni i mam nadzieję, że się przyjmie.

😉

3 myśli na temat “Instynkt Kilera

Dodaj własny

Odpowiedz na faraon828 Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: