Trener

Jaki był trener? Długo by mówić. Na pewno lubił żartować. Do tego stopnia, że kiedy w piątek szliśmy za trumną przemknęła mi przez głowę myśl „a może trener to wszystko tylko tak zaaranżował”? Pomyślałem…a w zasadzie miałem nadzieję, że za chwilę wieko się podniesie i wszyscy usłyszymy – „kule mole, do tego, a co to robicie?!” Tylko, że to nie był żart. Trener naprawdę i na zawsze od nas odszedł.

Buła był legendą za życia. I nie jest to wyświechtane stwierdzenie, wyciągnięte na potrzeby zasady, że o zmarłym albo dobrze albo wcale. Trener nie był ideałem, ale był prawdziwy i chyba to sprawiało, że tak bardzo wszyscy do Niego lgnęliśmy.

Łysa glaca, czerwona czapeczka z daszkiem i zawsze sportowe obuwie. Zawsze. Nawet podczas inauguracji i zakończenia roku szkolnego, trener do galowego garnituru zwykł zakładać białe adidasy. Nie lubił owijać w bawełnę. Jeśli chciał coś powiedzieć, to walił prosto między oczy.

Potrafił się wkurzyć. Jak kiedyś przylał nam wieszakiem po plecach i wyszarpał za koszule to nikomu nie było do śmiechu. Naprawdę się nami opiekował. Zimą po każdym treningu parzył herbatę w wielkim garze. Do sauny przynosił jakieś swoje napary którymi przeprowadzał nam inhalacje. Na obozie w Szklarskiej zostawał ze mną na stołówce dłużej i co chwila dokładał na talerz kolejne porcje jedzenia, żebym przytył, żebym miał więcej sił na treningach.

Żył w ciągłym biegu, wiecznie coś załatwiał, organizował, działał. Właśnie takiego go pamiętam, permanentnie gdzieś szedł, zawsze musiał coś robić. Szukał sponsorów, kombinował dla nas sprzęt, załatwiał obozy i wyjazdy.

Miał nosa. Ten dar wyłapywania młodych talentów chyba najbardziej mi w Nim imponował. Wystarczyło, że na kogoś spojrzał i już wiedział – tak, on się nada. I nadawali się kolejni i kolejne, zarówno tacy, którzy od początku odznaczali się wyraźnym talentem jak i tacy, z których te sportowe predyspozycje zaczynały wychodzić dopiero z czasem. Chyba nikt nie wróżył wielkich sukcesów Mateuszowi. Ale trener konsekwentnie na niego stawiał. Chodził za nim. Namawiał. Mateusz nie pojechał na przełajowe mistrzostwa województwa bo miał…zawody w deskorolkę. Migał się też od wyjazdu na mistrzostwa makroregionu. Ale trener chodził i namawiał. Mateusz pojechał. Wygrał te mistrzostwa, zaskakując wszystkich wokół i siebie samego, ale nie trenera.

„Z niewolnika nie ma zawodnika”, powtarzał. I dodawał, że najważniejsza jest regularność. Kiedy na stołówce rzuciłeś „smacznego” mówił „a co ci do tego? Co mam to pcham”. Kiedy zrobiłeś głupotę usłyszałeś, że jesteś „pogańskim czerepem”, kiedy miałeś zmartwienie przypominał, że „koń ma większy łeb, a się nie martwi”, a gdy migałeś się od roboty mogłeś usłyszeć, że „czarna krowa białe mleko daje, a ty łaskę robisz?!”. „Jak baba nie myśli to źle, ale jak chłop nie myśli…to jest dopiero koniec świata…” – to zdanie było chyba Jego największą wizytówką. Aaa…i jeszcze jedno – „dlaczego dzwon jest głośny? Bo w środku pusty.”

Kiedy pękła mi siatka w butach następnego dnia trener przyniósł mi swoje. Kiedy nie miałem czym odmierzać minutówek, dał mi zegarek ze stoperem łapiącym sto międzyczasów. Czasami oddawał mi też bilety na miejski autobus, nawet całe dziesięcioprzejazdowe pliki. Kiedy z moją formą nie było najlepiej dostałem od Niego zupełnie nowy strój startowy Asicsa, choć w żadnej mierze taka nagroda mi się nie należała. Kiedy nie miałem pieniędzy na obóz – a zazwyczaj nie miałem – załatwiał wyjazdy za połowę ceny.  Trener często powtarzał, że jeszcze mam czas na dobre bieganie, że jestem młody i wszystko przyjdzie w odpowiednim momencie. Kiedy chciałem biegać na treningach szybciej niż trzeba, krzyczał – Krzysiu, ty się nie podniecaj! Kiedy sukcesy nie przychodziły, a postępy okazywały się dużo słabsze od oczekiwań, powiedział lokalnej gazecie, że jestem jednym z Jego największych talentów.

10003120_10200746286977893_800871456_n

Taki był trener.

Od ponad dekady w zasadzie nie mieliśmy już ze sobą kontaktu. Był taki moment, że obwiniałem trenera za wszystkie moje sportowe niepowodzenia i właśnie wtedy odszedłem. Nie mówiąc trenerowi nic zacząłem biegać z kimś innym. Sami wiecie jak to się nazywa. Sami wiecie jak nazwać takie zachowanie.

Skutek był taki, że początkowo trener przestał podawać mi rękę. Ale czas chyba zaczął leczyć rany, bo kiedy w roku 2013 – tym widzieliśmy się po raz ostatni, pytał – co u mnie słychać? Uśmiechnął się, uścisnął dłoń i odszedł tak jakby nie krył już w sobie żadnej urazy ani zadry. Choć pewnie to drugie ciągle gdzieś tam w sercu nosił.

Na pogrzebie mieliśmy okazję spotkać się po wielu latach ze starą paczką zawodników. Powtarzało się w naszych rozmowach stwierdzenie, że to szkoda, że widzimy się dopiero w takich smutnych okolicznościach. Dało mi to do myślenia.

My nie będziemy spotykać się już więcej w innych okolicznościach. Nasze stare nastoletnie wspólne trenowanie dawno minęło, a odejście trenera tylko ten koniec w jakiś symboliczny sposób przyklepało. Każdy ma dziś swoje życie i nie ma co się na ten fakt obrażać. To normalna kolej rzeczy. Kiedyś rozmawialiśmy ze sobą codziennie, dziś widujemy się raz na dekadę przy okazji pogrzebu. Kiedyś nastolatki, dziś dojrzałe kobiety, żony i matki, kiedyś chłopcy , dziś mężowie, ojcowie, panowie.

Jeśli miałbym wymienić jedną rzecz, za którą najbardziej jestem wdzięczny trenerowi, to byłaby nią właśnie – grupa. Najbardziej jestem wdzięczny za to, że mogłem swoje najważniejsze lata okresu dojrzewania przeżyć w Waszym towarzystwie. To był świetny, intensywny czas doświadczania życia, zdrowej rywalizacji, żartów i śmiechu, ale też stresów, płaczu i niepowodzeń. Niepowodzeń, które dzielone w tej naszej grupie wcale tak bardzo nie bolały.

Dzięki.

Jedna myśl na temat “Trener

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: