BNP – bieg z narastającą prędkością

BNP, czyli bieg z narastającą prędkością – nie mylić z BPS, BHP, BPH, BZWBK, NBP, BGż, BS, SB, FCB, FSB, BBL, BMI ani tym bardziej z BNP Paribas. BNP nie powinno również mylić się z BSP, a więc z biegiem ze spadającą prędkością – ale wiem z autopsji, że akurat to zjawisko zupełnie przez nikogo niechciane potrafi występować dość często, zwłaszcza podczas zawodów.

Musiał w końcu nastać ten czas, kiedy opublikuję tekst w którym postaram się nie robić sobie jaj. Od pewnych rzeczy nie uciekniemy. Ale że o bieganiu wiem mniej więcej tyle ile Mandaryna o śpiewaniu, nie będzie to typowy poważny poradnik treningowy, a bardziej – bezradnik. Tak więc – zapraszam!

W swoim treningu bieg z narastającą prędkością stosuję, ale w sposób totalnie nieprzemyślany i niezaplanowany. Ponoć istnieją biegacze, którzy trzymają się twardych rozpisek dotyczących tempa na kilometr i jego wzrostu wraz z przebieganym dystansem, ale ja do nich nie należę. Po prostu wychodzę sobie na rozbieganie i wraz z kolejnymi minutami biegu bezwiednie przyśpieszam. BNP robi się samo i zazwyczaj zamyka w granicach 1 zakresu intensywności.

Co innego LONG. Tutaj wciąż zdaję się na samopoczucie i biegowy instynkt przyśpieszając w sposób zupełnie przypadkowy. Różnica jest jednak tego typu, że podczas długiego biegu (20-30km) narastająca prędkość częściej niż w przypadku zwykłych rozbiegań kończy się w górnych granicach 2 zakresu. Jako że LONG sam w sobie jest większym wyzwaniem, niż zwykłe rozbieganko to i człowiek bardziej spina się na ten trening, co finalnie skutkuje tym, że średnie tempo całego biegu wychodzi lepsze. W styczniu i lutym biegałem bardzo zbliżone w swojej strukturze LONGI, oba po 25km – w pierwszym przypadku zaczynałem od tempa 4:30 kończąc na prędkości 3:50, w drugim początek był podobny ale końcówka mocniejsza bo w 3:40.

Ogólnie mam jakąś niechęć przed wchodzeniem w przypadku BNP w 3 zakres intensywności. W moim wypadku ten trening się nie sprawdza, zbyt mocno mnie eksploatuje. Zresztą podobnie biegi ciągłe np. 10-12 km wolę rozbić na Danielsowe progi np. w formie 4x3km – po prostu lepiej się po tym czuję.

Sam trend, żeby wolniej zaczynać a szybciej kończyć stosuję też podczas tempówek. Choćby wspomniane 4x3km, albo 8×1200, albo 10 x 200m – we wszystkich tego typu treningach staram się aby każde kolejne powtórzenie było szybsze od poprzedniego. Żeby to się powiodło i jednocześnie żeby trening nie stał się walką o życie, pierwsze powtórzenia biegam od niechcenia, często w ogóle nie patrząc w zegarek, a bardziej bazując na samopoczuciu.

Z tego co się zdążyłem wywiedzieć – bo sam to taki mądry nie jestem – zaletą BNP jest to, że uczy szybkiego biegu przy niskim poziomie glikogenu w mięśniach. Jakby na to nie patrzeć, jest to lekcja, która może zaprocentować na maratonie, a zwłaszcza w jego końcowej fazie.

Z tym, że podobny efekt treningowy można przecież osiągnąć też innymi środkami, a nie tylko przez BNP. Sam po prostu kocham Danielsową młóckę, podczas której najpierw wypuszcza się chłopa na 2x3km w tempie P, potem na 16 km spokojnego biegu, a na „do widzenia” 4 km znowu w tempie P. Jeśli doda się do tego treningu jeszcze po 2 km rozgrzewki i schłodzenia to wychodzi 30 km rąbanki po której żaden maraton nie powinien być straszny. 😉

Moim zdaniem, największą zaletą BNP jest jednak ten brak struktury. O ile jej sobie sami nie narzucimy. Można ten trening zrobić zupełnie na czuja i dopiero po wszystkim, w domu, na spokojnie z puszką biedronkowego VIP-a w ręku przeanalizować tempa odcinków i efekt naszego przyśpieszania.

I właśnie tego Wam i sobie życzę – przyśpieszajmy! 😉

PS. Wbrew pozorom wpis nie jest sponsorowany przez żaden bank. 😉

2 myśli na temat “BNP – bieg z narastającą prędkością

Dodaj własny

  1. Pomimo zapewnień autora wydaję mi się, że jednak za tym wpisem stoi FSB. Skripala usiłowali załatwić w wyrafinowany sposób Nowiczokiem, natomiast swoich zachodnich sąsiadów amatorsko ubijających asfalt i inne dukty podprogowo tekstem niezwykle popularnego w Polsce blogera. Przecież po sugerowanych w powyzszym tekście dystansach oraz intensywności żaden członek podstawowej jednostki defensywnej w naszym kraju tj. Wojsk Obrony Terytorialnej nie zwlecze się z barłogu, nie mówiąc o stawieniu do słuzby:)
    Ps. Gratuluję zarówno wyników biegowych oraz poczucia humoru.

    Polubienie

    1. Dzięki panie personalny 😉 No rzeczywiście muszę przyznać, że własne żarty bawią mnie najlepiej, za to już wyniki biegowe to częściej sprawiają że płaczę..ale…zawsze to jakiś balans i równowaga w przyrodzie 😉 Pozdro!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: