5 sposobów, aby ZDEMOTYWOWAĆ innych do biegania

Jeśli biegasz już jakiś czas to prawdopodobnie zainspirowałeś do tej aktywności co najmniej parę osób. Ale spokojnie, nie wszystko jeszcze stracone. Z tym poradnikiem dowiesz się jak to odkręcić. Zmotywować do biegania można bardzo łatwo, wystarczy założyć sportowy strój i ruszyć w teren na niewinny jogging, żeby ludzie patrzyli na Ciebie z podziwem i sami zapragnęli mieć podobne hobby. Na domiar złego jeśli korzystasz z mediów społecznościowych bakteria biegowej motywacji rozprzestrzenia się po Twoich znajomych z szybkością rakiety. Jako samozwańczy ekspert, postaram się być dla Ciebie antybiotykiem i powstrzymać tę chorobę.

Pomyśl tylko jak negatywne konsekwencje może zrodzić znajomy, którego zmotywowałeś do biegania. Bo co w sytuacji jeśli po miesiącu treningu taki „świeżo nawrócony” zrobi lepszy wynik na dychę niż ty przez ostatnie 5 lat ciężkiej orki? A to tylko wierzchołek góry lodowej….Większa konkurencja na zawodach, tłok w parkach na biegowych ścieżkach, zwiększona emisja CO2 w atmosferę, zajęte wszystkie bieżnie mechaniczne w Twoim ulubionym klubie fitness. Nowi zmotywowani biegacze to same problemy. Dlatego:

  1. Ubierz się jak człowiek.

Jak Cię widzą tak Cię piszą, dlatego zacznij od przeglądu swojej szafy. Prawdopodobnie znajdziesz w niej błyszczące neonowe ciuszki kupione w Decathlonie, albo co gorsza w specjalistycznym sklepie biegowym. To będzie trudne, ale musisz się ich pozbyć*. Koniec z biegową lanserką na ulicach miast i ściąganiem na siebie wzroku przechodniów. I tak już dużo tą markową odzieżą nabroiłeś. Masz buty z Fresh Foam, Boostem, albo innym Gelem? Zapomnij. Od tej pory będziesz chodził w nich tylko po ziemniaki do piwnicy. Rewolucja domaga się ofiar, podobnie jest z powstrzymaniem tej fali motywacji, którą lekkomyślnie zapoczątkowałeś przed laty. To i tak tylko pierwszy krok, najgorsze dopiero przed nami. Przecież w czymś musisz biegać, dlatego zapraszam Cię teraz do najbliższego Second Handu na skompletowanie nowego osprzętu. Wypytaj sprzedawcę o dresy ortalionowe rodem ze stadionu X lecia. Fioletowe w poprzeczne biało-granatowe paski z podpisem – IO Seul 88′, byłyby optymalne. Buty? Latem sandał, a zimą lakierki z bierzmowania – nie widzę tego inaczej. Jeśli na górze ortalion, to na dole getry? Nigdy w życiu, od tej pory biegasz tylko w kalesonach z charakterystyczną dziurką na pindola. Dodatkowo warto pomyśleć nad nałożeniem na kalesony krótkich spodenek. To zawsze wygląda dostatecznie strasznie. Jeśli już skompletujesz wszystko zapraszam na pierwszą przebieżkę. Wybierz najbardziej uczęszczaną biegową ścieżkę w mieście, najlepiej w słoneczne niedzielne przedpołudnie. Skuteczna prezentacja biegowej demotywacji wymaga odpowiedniej frekwencji ze strony publiczności.

  1. Popraw technikę biegu.

Wszyscy eksperci są zgodni co do jednego – piętą achillesową biegaczy jest technika biegu. Dlatego w tym punkcie wypracujemy Ci zupełnie nowy styl pracy układu ruchu, jak również układu oddechowego. Gotowy? A więc dobrze. Po pierwsze jeśli do tej pory starałeś się zachowywać w swoim biegu fazę lotu – przestań. Szuraj, nie odrywając żadnej ze stóp od ziemi. Słyszysz ten charakterystyczny szelest pod nogą? Nie mylisz tego z szelestem swojego ortalionu? Dobrze, niech inni wiedzą że nadciągasz. W kwestii pracy rąk nie będziemy zbytnio kombinować, żeby niczego nie zepsuć. Co najwyżej dłonie. Zamknij obie dłonie w pięść, a następnie wyprostuj tylko jeden palec, dokładnie rzecz ujmując – środkowy palec. Będzie Ci to potrzebne do pozdrawiania przechodniów, rowerzystów oraz innych biegaczy, ale o tym później. Teraz zajmijmy się oddechem. Obstawiam, że przez ostatnie lata treningów podczas spokojnych wybiegań oddech zachowywałeś równy, miarowy i cichy. Sprawiałeś wrażenie, że w ogóle się nie męczysz, co mogło zachęcać do biegania przypadkowych ludzi. Musisz nauczyć się sapać, charczeć i spluwać hen daleko za siebie – tylko w takim wypadku jest szansa, że kogoś trafisz.

  1. Promuj się przez Social Media.

Social Media. Coś czuję, że w tej materii mamy najwięcej do naprawy. Prawdopodobnie przez ostatnie lata namolnie chwaliłeś się wszelkimi życiówkami na Facebooku. Musisz z tym skończyć. A co jeśli jakiś znajomy pomyślał sobie – heh, skoro on potrafi, to ja też? Nie możemy więcej do tego dopuścić. Od dzisiaj masz informować internetową społeczność jedynie o swoich największych biegowych zgonach. Złapał Cię skurcz na maratonie, następnie kolka, a na 40 kilometrze zwymiotowałeś? Świetnie! Będziesz miał o czym pisać. A może wszystko poszło zgodnie z planem, pobiegłeś eleganckim negative splitem z każdym kolejnym kilometrem rozpędzając się i bijąc na mecie rekord życiowy o 10 minut? Radziłbym zbytnio o tym przykrym incydencie nie rozpowiadać. Ale skoro już musisz i aż świerzbią Cię ręce żeby cokolwiek napisać na swoim profilu, skorzystaj z mojego szablonu:

Pobiłem życiówkę! Ale nie jestem z tego zadowolony. Liczyłem na więcej. Do dupy z tym bieganiem.

  1. Bądź serdeczny dla innych.

Pozdrawiałeś innych biegaczy na trasie? Koniec z tym. Na początku postaraj się udawać, że nikogo nie widzisz. Później możesz ewentualnie rzucić jakimś złowrogim spojrzeniem i syknięciem przez zaciśnięte zęby. Jeśli będziesz już dostatecznie zahartowany tym, że nikt z biegowej braci Cię nie lubi śmiało uruchom patent z pięścią i fakolcem, a jeśli okrasisz to soczystym „połamania nóg Patafianie!” – będę naprawdę dumny. Całe te cyrki po to, żeby zwykli przechodnie nie pomyśleli sobie czasem, że biegacze to taka pozytywna rodzinna grupa pasjonatów. Jeszcze by ktoś wpadł na pomysł, żeby do tej grupy dołączyć….

  1. Trenuj z głową.

Zajeżdżaj się. Rób z wszystkich treningów zawody. Powinieneś średnio dwa razy do roku łapać jakąś kontuzję o której będziesz w wyczerpujący sposób opowiadał znajomym i pisał na Facebooku. Pamiętaj, że ludzie odbierają bieganie jako – zdrowy sport. Musisz im to wybić z głowy nim będzie za późno i kupią sobie po pierwszej parze biegowych butów. Powinno towarzyszyć Ci permanentne uczucie zmęczenia i apatia. Jeśli znajomi zaczną namawiać na imprezę utnij rozmowę krótkim – zmęczony jestem po treningu. Frazę – „zmęczony jestem po treningu” stosuj często, zawsze wtedy gdy ktoś cokolwiek będzie od Ciebie chciał.

Jeśli to wszystko nie pomoże i nadal będą ludzie których motywujesz może to oznaczać tylko jedno. Czytałeś ten poradnik na nielegalnym telefonie, który przeszmuglowała Ci matka na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego gdzie karmią was wszystkich mocnymi tabletkami na poprawę humoru.

Zmotywować do biegania to żadna sztuka, ale już odwrócić trend i powstrzymać falę biegowych neofitów jest bardzo ciężko. To zadanie dla malkontentów z krwi i kości, dlatego jeśli masz w sobie zbyt dużo życiowego optymizmu i zdarza Ci się uśmiechnąć zupełnie bez powodu – obawiam się, że nie podołasz. Jeśli natomiast wiecznie jesteś z czegoś niezadowolony, a szklankę widzisz pustą, nawet gdy się z niej wylewa – dołącz do mnie. Bo razem możemy więcej!

PS.

Jeśli udało mi się tym tekstem ZDEMOTYWOWAĆ do biegania choć jedną osobę, będę uważał to za swój największy życiowy sukces zaraz po ukończeniu podstawówki z wyróżnieniem.

* adres pod który można wysyłać swoje markowe ubrania podam na priv.

5 myśli na temat “5 sposobów, aby ZDEMOTYWOWAĆ innych do biegania

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: