Uwaga! Start!

Gdy człowiek miał naście lat chętnie zawiesiłby nad swoim łóżkiem zdjęcie z gołą babą, ale wiadomo – rodzice i te sprawy, okoliczności do takiej demonstracji nie sprzyjały. Dziś człowiek ma dzieści  lat, trochę się tych kształtów w życiu już naoglądał i jeśli teraz miałbym zawiesić jakiś podniecający obrazek nad łóżkiem to byłaby to grafika z Endomondo z uwzględnieniem wykonanych w ostatnim czasie treningów.

Po kilku tygodniach nieudanych startów i 2 tygodniach męczącego odpoczywania w końcu zacząłem trenować. Jaram się jak stodoła, czy tam inne wysypisko śmieci.

W poprzednim tygodniu przebiegłem 48 km i przejechałem na rowerze po wiejskich drogach 65 km. Rower to nie żadna szosówka wyjęta spod tyłka Rafała Majki, ale stary Romet, którego w latach 90 tych wręczano jako prezent na I Komunię. Pod górkę koło idzie tak ciężko jakby ciągnęło za sobą wózek z kilkuletnią prenumeratą magazynów z gołymi babami. Jest to jednak zawsze jakieś urozmaicenie, a urozmaicenia na ten początek przygotowań potrzebowałem jak dzik żołędzi, jak Rysiek z Klanu paliwa do taksówki. Trochę wzorem Ronaldinho Gaucho trenuję również z psem ganiając go po podwórku. Dryblingu się w ten sposób nie nauczę, ale zmuszę mięśnie do nieco szybszej pracy. 10 sekund takiego latania na odcinku 20-30 metrowym i jestem zajechany, pies zresztą też.

Mówiąc wprost – biega się strasznie, wolno i oczywiście na jakimś podniebnym, wysokim tętnie. Ja nie potrafię i nie lubię odpoczywać, po 2 tygodniach wolnego kiedy to w sumie tylko 5 razy wyszedłem trochę potuptać czuję się jakby przeciągnięty przez magiel. Gdzie ten efekt regeneracji? Ale z drugiej strony wierzę, że takie roztrenowanie było mi jednak potrzebne i z czasem zacznę te treningowe odpuszczenie doceniać.

A tak w ogóle to przebywam aktualnie na urlopie i zamiast wygrzewać się na Fuertaventurze, Lanzarote czy od biedy na Bornholmie siedzę na wiosce gdzieś w okolicach Płaskowyżu Głubczyckiego. Powietrze śmierdzi obornikiem, psy robią większy raban niż Rosyjscy kibice po ograniu Hiszpanii i jak na lato jest dość zimno. Odpoczywam.

W tym tygodniu chciałbym zakręcić się w okolicach 60 km biegowej objętości, zaliczyć jednodniowy wypad w Góry Opawskie i w dobrym samopoczuciu wrócić do Olsztyna. Potem jeszcze 10 dni rozbiegań, a następnie testowy start w City Trail, żeby zweryfikować jak bardzo jest źle. Uuu, już się boję 😉

PS. Trochę mnie tutaj nie było, ale mam nadzieję, że nikt nie zdążył zatęsknić. Po prostu ciężko jest pisać o bieganiu, gdy się nie biega. Na szczęście – Fari is back! 😉

 

3 myśli na temat “Uwaga! Start!

Dodaj własny

Odpowiedz na ulkos Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: