City Trail on Tour Olsztyn 2018

Bieganie to nie ptasie mleczko i rurki z kremem. Bieganie to też nie leżak na Copacabanie i drinki z palemką. Nie jest to zachód słońca na Zakynthos, ani deszcz meteorów w bezchmurną ciepłą noc. Bieganie nie jest dniem w którym dostałeś podwyżkę, służbowy samochód i Big Milka gratis. Bieganie to również nie Crocsy z Lidla za pół ceny, ani darmowy napój „Zbyszko 3 Cytryny” podczas radomskiej Wigilii.

Bieganie to plener, niespodziewana ulewa i chlupiące buty. To lato, skwar, komary i kleszcze. To chwiejny krok, zmęczenie, duchota i zwracanie obiadu. Bieganie to zniechęcenie, bezsilność, charczenie, odciski, schodzące paznokcie, pęcherze, pot, upadki, skręcenia, naderwania, zakwasy i kolka. Bieganie to ten gość który wisi Ci pieniądze i nie odbiera telefonów.

Cały ten wstęp nawiązuje do cytatu z szóstej części Rocky-ego. Chodzi o scenę w której stary Balboa rozmawia ze swoim synem. Junior żali się na swoje życie w cieniu sławnego taty, na co Rocky odpowiada w taki sposób:

Powiem ci coś, o czym sam dobrze wiesz. Świat to nie tylko słoneczko i tęcze. To podłe, okrutne miejsce i nieważne, jaki z ciebie twardziel, powali cię na kolana i przytrzyma, jeśli na to pozwolisz. Ty, ja ani nikt inny nie bije tak mocno, jak życie! Ale nie chodzi o to, jak mocno uderzasz. Chodzi o to, jak mocno możesz oberwać i ciągle przeć do przodu. Ile możesz znieść i ciągle przeć do przodu. Tak się zwycięża!

Wczorajszy bieg w ramach City Trail on Tour, był dla mnie absolutnie niesamowity. Nie nastawiałem się na świetny wynik, ale nawet w najczarniejszych snach (a przecież znam się na czarnowidztwie jak mało kto) nie prognozowałem, że mogę pobiec aż tak źle. Niesamowite. 18:16 – ostatni raz tak wolno nad Długim pobiegłem w 2015 roku (też latem).

Tym bardziej bolesny jest to fakt, że w tym tygodniu zaczynałem czuć się już całkiem okej. We wtorek w końcu zrobiłem normalne rozbieganie, biegłem, zamiast się tylko przemieszczać. W środę podczas rozgrzewki też samopoczucie dopisywało.

20180718_184654

Aż tu nagle:

Start!

No i muszę wkładać w bieg bardzo dużo energii a i tak odstaję. 1 km w 3:24 i to jest generalnie dość żwawo, ale ja już oddycham ciężko i szybko…za szybko. 2km w 3:41 i nie mogę złapać oddechu. Mam poczucie jakby płuca mi się zapadły i biorąc wdech jestem w stanie napełnić je tylko w połowie. Czuję ból w klatce piersiowej, jakiś dziwny ucisk. W filmie Symetria jest taka scena, w której główny bohater budzi się cały zdyszany, na co współwięzień Kosior odpowiada – uuu, Świeżaka strzyga dopadła. Strzyga to taki upiór, który siada na klacie i zaczyna dusić. Właśnie tak się czułem od drugiego kilometra, jakby wokół piersi coś mnie spętało i nie pozwalało złapać pełnego wdechu. 3km – 3:43, 4km – 3:41 i ostatni kilos w 3:46. To było straszne doświadczenie. Na ostatnich metrach miałem już z tego bezdechu łzy w oczach. Dziwny bieg, bo mimo tych tlenowych perturbacji mięśniowo nie mogę powiedzieć, żeby nogi się pode mną w jakimś momencie ugięły itp. Ale fakt jest taki, że jestem w czarnej dupie z formą a za moment skończy się lipiec. Tak czy owak dobrze, że pobiegłem w tym City Trail. Nigdy nic mnie tak skutecznie nie motywowało jak porażki. Nigdy też nic mnie tak nie wkurzało jak sytuacje, których nie potrafią nazwać, zdefiniować i zrozumieć. Aktualnie jestem w takiej sytuacji, że po najlepszej zimie życia zaliczam najgorsze lato życia.

Na koniec ku pokrzepieniu serc mam jeszcze jeden cytat. Cytat bardzo osobisty, dedykowany BIEGANIU. No więc słuchaj, koleżko:

Czasami spotykasz na swojej drodze osobę, której nie należy wkurwiać. To ja.

(Walt Kowalski, Gran Torino)

8 myśli na temat “City Trail on Tour Olsztyn 2018

Dodaj własny

  1. Jesteś wysoki, wiec masz słabe odprowadzanie ciepła. Najlepsze wyniki będziesz miał przy kilku stopniach C powyżej zera a powyżej 15C będzie już tylko gorzej. Badania krwi masz aktualne? Jak tam Hemoglobina:)?

    Polubienie

  2. myślę że to problem wilgotności jaka panuje ostatnio w Olsztynie, wczoraj było 97% – klimat równikowy, tak więc nie ma się co dziwić 🙂 powodzenia i trzymam kciuku,

    Polubienie

  3. a ja bym w takiej chałce nie wystartował- jakieś denne klocki drewniane – ni to statuetki ni to nie wiadomo co- chociaż zimowe edycje są lepsze – aż się ciśnie na usta trzynastozgłoskowiec : „płacisz startowe lecz: nie ma szans tu zrobić kupy/ ani też podetrzeć dupy/ nie dostaniesz ciepłej zupy / możesz zaś odmrozić suty…”

    Polubienie

    1. Mam trochę inne spojrzenie. Dla mnie to są najlepsze zawody jakie wymyślono. Tanie startowe, fajna rywalizacja, ciekawa trasa, dobra organizacja, atrakcyjne nagrody dla najlepszych, idealny dystans, bezproblemowe zapisy itd.

      Polubienie

  4. fakt,że są gorsze robione dla zarobku – jest taki jeden cykl dumnie nazywany GPX pewnej granicy , który w tym przoduje- tam zawsze w regulaminie jest taki zapis nagroda rzeczowa/bon – opcjonalnie – co oznacza ,że ni h… się tego nie spodziewaj. Raczej nie ma potrzeby podawania jego nazwy ,żeby się domyślić o który chodzi…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: