Christophoros – patron biegaczy

Czy rozmiar ma znaczenie, tego nie wiem. Lekarze przekonują, że niekoniecznie. Sam nie czuję się w tym temacie jakimś wybitnym ekspertem. Na miano totalnego ignoranta z drugiej strony też raczej nie zasługuję. W tym momencie będzie chyba lepiej jeśli zmienię temat. Jestem za to pewny, że znaczenie ma imię. I to duuuże znaczenie.

Krzysztofa wczoraj było. I choć Krzyśków jak komarów nad jeziorem, to odkąd sięgam pamięcią zawsze miałem poczucie, że to takie wyjątkowe i oryginalne imię. Zresztą jako stu procentowy egocentryk jakże mógłbym pomyśleć inaczej? Wszystkie Ryśki to porządne chłopy – głosi tekst z kultowego Misia w reżyserii Barei. Krzyśki też, ale swoje za uszami mają.

Całkiem niedawno przeczytałem od deski do deski legendę o św Krzysztofie i jakie było moje zdziwienie, że ten mój protoplasta to wypisz wymaluj JA. Przede wszystkim był bardzo brzydki, ale nadrabiał ponadprzeciętną fizycznością. Z twarzy podobny do psa. Szybko w okolicy ochrzczono go imieniem – Reprobus, co znaczyło odrażający.

ryj

To były takie czasy, że każdy nie pochodzący z jakiejś bogatej rodziny musiał przyjąć się do kogoś wyżej uposażonego materialnie na służbę. Przekładając to na realia współczesności – musiał poszukać sobie jakiegoś team leadera w Biedronce, albo fabryce grzałek u którego mógłby urobić się na śmierć. Reprobus stwierdził, że jeśli już ma komuś służyć to musi to być najważniejsza persona na świecie. No więc chodził po ludziach i dopytywał kto tu jest the most important na wsi. Skierowano go do króla – bo gdzieżby indziej? Król stwierdził, że przyda mu się taki chłop jak dąb do rozganiania przeciwników politycznych. Jak to się jednak zwykło mówić – po pewnym czasie wyszło szydło z worka, okazało się bowiem, że król cały drży na myśl o szatanie. Reprobus stwierdził, że nie taka była umowa, że miał służyć u kogoś najpotężniejszego na świecie, a nie u wydygańca, więc swoją kolejną pracę na umowę zlecenie podjął właśnie u diabła. Tutaj znowu nasz bohater musiał się niemiło rozczarować, kiedy to szatan zaczął dostawać rozwolnienia na samo wspomnienie Jezusa. Historia kończy się w amerykańskim stylu, prawdziwym happy endem – Reprobus podejmuje służbę u Syna Bożego, dostaje nowe imię – Krzysztof (niosący Chrystusa) – a następnie zostaje ogłoszony świętym. W międzyczasie co prawda, król każe go ściąć, ale generalnie historia ma szczęśliwy finał.

Jak tak czytam tę legendę to odnoszę nieodparte wrażenie, że Krzysztof był człowiekiem dość próżnym. Jeśli już miał podjąć u kogoś robotę, to musiał być to ktoś ważny, potężny, najlepszy. Byle gdzie robić nie miał zamiaru. Życiowa filozofia co się zowie – wszystko, albo nic, bez półśrodków. I najlepszy myk w tej historii jest taki, że mimo niskich pobudek na początku, ostatecznie skończył z tytułem świętego oraz wieczną chwałą i pamięcią wśród potomnych.

Nie wiedząc czemu ostatnio dużo myślę o imionach. Ich znaczeniu, przesłaniu, temu jak bardzo mogą zdeterminować życie człowieka. Ciekawe czy trudno jest być dzisiaj w Polsce dorosłą Dżesiką, albo Brajanem? Swoją drogą imię Dżesika ma ładny źródłosłów, pochodzi od herbrajskiego Iscah – przyglądać się, podziwiać, kontemplować. Jest chyba od paru lat taki trend, żeby nadawać dzieciom imiona bardziej tradycyjne. Dużo rodzi się Franków, Antosiów, Stasiów, Zoś, Marii itd. Jakby klasyka stała się czymś oryginalnym. To trochę jak z tatuażami. Kiedyś ludzie ze smokiem na ramieniu wyróżniali się z tłumu. Dziś wyróżniasz się jeśli na ramieniu masz co najwyżej ślad po szczepionce i nic więcej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: