Road to – 20′ na 5 km (tydzień 5)

Czasami zdarza się, że kulomiot specjalnie wychodzi z koła, żeby pchnięcie nie było mierzone. Z premedytacją pali swoją próbę, żeby mizerna odległość nie została jakkolwiek udokumentowana. Po dzisiejszym City Trail mam zamiar zrobić coś podobnego.

Potrzebowałem zaledwie 3 startów w bieżącej edycji CT, aby się skompromitować i stracić szansę na wysoką pozycję w generalnej klasyfikacji. Odpadłem z gry szybciej niż polscy piłkarze z Mundialu. Na szczęście wciąż mogę jeszcze „wyjść z koła” dzięki czemu moje występy na krosowej „piątce” nad jeziorem Długim w sezonie 2018/2019 nie zostaną tak do końca udokumentowane. Potrzebuję jeszcze jednego startu i zostanę sklasyfikowany na końcowej liście wyników. Wciąż mam zatem szansę, żeby cichcem opuścić towarzystwo szybko-biegaczy, do którego po prostu od kilku miesięcy ewidentnie nie pasuję. Jestem jak gość w gumiakach na audiencji u cesarza Hirohito. Jak Zenek Martyniuk u filharmoników Wiedeńskich. Jak krótkie spodenki przy kożuchu.

Jakiś czas temu przeczytałem bardzo miły komplement na swój temat. Mianowicie – gdybyś biegał tak jak piszesz, to byśmy się nie pościgali – coś w ten deseń napisał mi kolega Rafał, z którym akurat w tamtym czasie byłem w stanie rywalizować. Tylko, że ja po stokroć wolałbym lepiej biegać, niż pisać. Po pierdyliard-kroć.

Wolałbym pisać tak:

Cześć. Chciałem Wam trochę opowiedzieć o bieganiu, bo bieganie jest bardzo fajne. A już w ogóle super są endorfiny. To są takie…jakby to powiedzieć…no to są takie witaminki szczęścia…albo bym nawet powiedział że hormoniki szczęścia. I jak się biega, to one się wydzielają. Ale nie żeby mi coś ciekło, co to to nie…hihihi…tylko one się wydzielają tam w środku w główce, gdzie ludzie mają mózgi. No i jak tak sobie biegam to wtedy czuję szczęście i jest świetnie. No ale zazwyczaj to biegam sobie samiuśki, to trochę jest wtedy szczęścia ale trochę smuteczek…no bo samemu tak jakoś nie teges. Chyba, że są zawody (jupi!). Zawody to też jest bieganie ale z innymi. I tacy mili ludzie przyjeżdżają busikiem żeby mierzyć nam czasy (jupi!). A na końcu to się jeszcze układa klasyfikację. Czyli chodzi o to, że niektórzy co biegali szybko to wchodzą na podium a inni co biegali wolniej to stoją przy podium…o ile jest jeszcze na końcu losowanie nagród (hihihi)…bo jak nie ma to raczej sobie wtedy wszyscy idą a to trochę smutno tak stać na podium jak nie ma ludzi, bo wtedy nikt nie bije brawo. Ale do tematu, bo uciekłem…hihihi…ale jak się jest biegaczem to nic dziwnego, że się ucieka…hihihi. W każdym razie bądź, dzisiaj były zawody (jupi razy milion!). Biegaliśmy sobie wszyscy nad jeziorkiem. Najpierw było odliczanie, żeby wszyscy wiedzieli kiedy wystartować. No i ja wystartowałem tak nawet szybko, ale potem to zacząłem tak strasznie zwalniać, że ja Wam mówię…Płucka mi nie działały, a to dziwne, bo przecież mam płucka i normalnie działają. A wiem o tym na 100 procent mimo że nie jestem lekarzem od płucek…płuckologiem, co to to nie. Ale wiem o tym, bo jakbym nie miał płucek to bym nie oddychał, a ludzie co nie oddychają to nie żyją, no chyba że jest się rybką i mieszka się pod wodą, to wtedy inaczej. Ale to jest skomplikowany temat i nie chciałbym już go drążyć, bo to może Was znudzić. A ja nie lubię jak ludzie się nudzą. W każdym razie, summa summarum, lelum polelum i masta blasta – nie było dzisiaj endorfinek. Zapomniały się wydzielić. Oh, oh, niedobre zapominalskie endorfinki!

A nie biegać tak:

17:57 (!), 8 miejsce.

Jak tak dalej pójdzie to za miesiąc będę walczył o złamanie 19 minut, a za dwa miesiące 20 minut. Na tę chwilę mogę powiedzieć, że dla mnie City Trail w tym sezonie się skończyło i nie będę zaliczał 4 biegu, żeby zostać sklasyfikowanym.

Chyba faktycznie trzeba się wziąć za jakiś konkretniejszy trening, bo jak widać spokojne rozbiegania po których miałem czuć się świeższy, totalnie nie podziałały. Nie dość, że żadnej świeżości nie złapałem co jest swoją drogą dla mnie totalnie niezrozumiałe, to jeszcze cofnąłem się w biegowym rozwoju. Rok temu po 9 tygodniach praktycznie samych rozbiegań pobiegłem 17:03. A teraz myślałem że umrę biegnąc niespełna minutę wolniej. Tak czy siak coś muszę postanowić. Ale myślę, żeby dać sobie jeszcze miesiąc na same klepanie BS-ów. Potem plany budowy dróg. A od stycznia ruszymy z budową – jak to mawiał Kononowicz.

fot. wo24.pl

13 myśli na temat “Road to – 20′ na 5 km (tydzień 5)

Dodaj własny

  1. Myślę, że bardzo nie doceniasz efektu roztrenowania (ale takiego z 0 km biegania przez co najmniej 2-3 tygodnie). Czasem, żeby coś zbudować trzeba najpierw wszystko zburzyć. Do zera. W tym roku myślałem nawet żeby skrócić ten okres, ale po dwóch treningach poczułem, że to bez sensu 🙂

    Twój wynik z Orlenu pokazuje, że możesz szybko biegać, ale brakuje Ci cierpliwości i przede wszystkim wiary w trening. Pogoda zimą wymusza określony sposób przygotowań i my amatorzy powinniśmy odpuścić sobie próby wymyślenia koła na nowo 🙂 Myślę, że po solidnej zimie wrócisz do dobrej formy. Powodzenia i do zobaczenia na CT- przecież i tak zmienisz zdanie 😉

    Polubienie

    1. Widzę, że dałem się na tym blogu dość dobrze poznać ;-), gdyż:
      tak – nie doceniam efektu roztrenowania (a już zwłaszcza takiego o jakim piszesz)
      tak – brakuje mi cierpliwości i wiary w trening (ale tymczasowo, aj hołp)
      tak – zmienianie zdania to moja mocna strona (ale równie mocną jest przekora, więc skoro już o tym napisałeś, to przekornie zdania nie zmienię)
      😉

      Polubienie

  2. Najgorsze w tym wszystkim jest to, o czym wspomniał kolega Rafał. W styczniu zazwyczaj przybywają do nas Pan Śnieg i jego brat Mr.Lód. No i z szybkiego biegania zostaje… drugi zakres 😉

    Polubienie

    1. Z tą zimą, to weź tu bądź mądry i pisz wiersze. Rok temu zima wystąpiła w ilościach śladowych, a ze 4 lata temu to pamiętam jak w Wigilię biegałem w krótkich spodenkach bo było plus 15 na termometrze 😉

      Polubienie

  3. JESZCZE MASZ SZANSĘ – POD WARUNKIEM ŻE PIERWSZA PIĄTKA Z TYCH CO PRZEBIEGŁA TYLKO 2 BIEGI ZAPIJE ALBO ZAGINIE W LESIE W DNIU NASTĘPNEGO ETAPU CT.

    Polubienie

  4. Tak spojrzałem z ciekawości na wyniki i widzę, że każdy miał jakiś wyjątkowy zjazd formy. Może coś z pogodą było nie tak? Tak swoją drogą to chyba wymagająca ta trasa, bo we Wrocławiu z takim wynikiem to byś był z 20 miejsc dalej 😛 No ale tam płasko

    Polubienie

    1. Minus 10 w powietrzu oddychania nie ułatwiało. Ale ogólnie ludzie są po roztrenowaniu w większości, więc pewnie bardziej stąd taki zjazd. A trasa jest atrakcyjna 😉 Między 3km a 4 km – płasko 😉

      Polubienie

  5. a z drugiej strony nie ma o co kopii kruszyć. O klocek z napisem III m m30 w końcowym rozliczeniu ?
    Atrakcyjniejsze klocki stawia człowiek na co dzień….

    Polubienie

    1. takie myślenie jest bardzo niebezpieczne… Może doprowadzić do ogólnej refleksji co do biegania po życiówki.

      A to rzadko kiedy jest przyjemna myśl 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: