Surowi rodzice – dokument produkcji egipskiej (tydzień 6)

No więc, stało się to co konieczne. Uruchomiłem protokół autodestrukcji. Do końca mojego świata pozostało najprawdopodobniej kilka tygodni. Ale – do licha! – czas na półśrodki właśnie się skończył. Wóz albo przewóz, uratuję tę nieszczęsną planetę, albo przepadnę na wieki.

Każdy pasjonat filmów kryminalnych wie doskonale na czym polega technika przesłuchiwań „na dobrego i złego policjanta”. Jeden śledczy udaje miłego wujka, po czym do sali wchodzi drugi i straszy podejrzanego tak mocno jak to tylko możliwe. Do tej pory byłem dla swojej kondycji bardzo dobrym policjantem. Chuchałem, dmuchałem, oszczędzałem nogi i płuca jak troskliwy ojciec. Ale czas pieszczot dobiegł końca. Od teraz mam zamiar zostać – tym złym.

Rodzice mogą swoje dzieci rozpieścić do przesady, przystając na każdą zachciankę. Chce mieć choinkę w październiku? Kupujemy choinkę w październiku. Chce mieć bujanego konika wysadzanego kryształami Swarovskiego? Kupujemy konia z kryształami. Do tej pory byłem dla swojej kondycji spolegliwym tatusiem. Rozbestwiłem dzieciaka jak dziadowski bicz, pochylając się nad każdym jego stęknięciem. Ale nastał właśnie czas na zostanie surowym rodzicem, który pochwali dopiero za średnią 6,0 i wzorowe zachowanie.

Tłumaczyłem swojej formie jak cierpliwy nauczyciel, wyjaśniałem, rozmawiałem. Ale ona zachowywała się jak ostatni klasowy głąb. Ja do niej – pierwiastek trzeciego stopnia z 27? A ona mi na to – wodór. Dlatego oznajmiam, że skończył się dzień dziecka i bezstresowe wychowanie. Zaczęło się natomiast lanie ekierką po paluchach, a cyrklem prosto między oczy. Tak właśnie będzie wyglądał w najbliższym czasie mój prywatny system edukacji, a pierwsze lekcje poprowadziłem już w poprzednim tygodniu.

A moje nowe imię brzmi – na treningach w trupa, a na zawodach jak dupa. Wtorek – 12 km po 4:23, środa 12 km po 4:07, czwartek 12,5 km po 4:27, piątek 12,5 km po 4:03, sobota 12,5 km po 3:51, niedziela 18,5km po 4:01. Mam w sobie jakąś silną potrzebę postawienia wszystkiego na jedną kartę. Nie jest to ani mądre, ani godne polecenia i najpewniej okaże się być zupełnie nieskuteczne, ale co mam do stracenia? Co tu dużo mówić – młodszy nie będę. Nie zostało mi już wcale dużo sezonów żeby sensownie się poprawić. Poza tym, odczuwam jakąś chorą satysfakcję z tego ciśnięcia na każdym możliwym „rozbieganiu”. Tak właśnie będzie wyglądał cały grudzień, a od stycznia zacznę przerabiać Danielsowy plan treningowy dedykowany dla dystansów 1500-3000 metrów. Szykuje się potężna dawka interwałów. O ile w ogóle dotrwam do stycznia i te biegane w pałę rozbiegania nie wyłączą mi przedwcześnie zasilania.

Poprzedniej zimy postanowiłem sobie „dopiec” wysoką objętością. Latałem w szczytowych tygodniach po 140km. Tej zimy zamiast objętości – stawiam na intensywność.

Czasami jest tak, że człowiek siedzi sobie w kapciach przed telewizorem i nagle ni stąd ni zowąd czegoś mu się chce. Myśli i wymyśla, że – czegoś słodkiego. Mózg potrzebuje dawki cukru, żeby móc dalej przetwarzać brednie płynące z telewizji.
Już od kilku miesięcy wychodząc na treningi miałem poczucie, że czegoś mi się chce.

Wymyśliłem, że – intensywności. Organizm po dwóch latach biegania typowo maratońskiego na niskich prędkościach i dużym kilometrażu chce zmiany. Jakiejkolwiek. Niekoniecznie dobrej, niekoniecznie mądrej, ale na pewno skrajnej.

PODSUMOWANIE #6

Objętość – 80 km

Rytmy – 24x20s

Long – x1

Hasło:

Rozejrzyj się co człowiek robi,
a teraz spójrz w lustro i to powiedz człowiekowi.
Dziecko się rodzi i chłonie
cały ten syf zbudowany przez ludzkie dłonie.
Później w tym utonie jak nie ma dobrego wzoru,
z telewizorów emanuje zło kunsztowne,
a tandetnie przedstawiane to co dobre,
nie wszystko co ci mówi większość jest mądre.
Sam błądzę, chociaż znam swój cel,
wiem, wiem być lepszy chcę.
Wszystkiego najlepszego dla całego ZIP i ty też trzymaj się. /Sokół/

PS. Smajling czelendż się skończył, podobnie jak bieganie bez gps-a 😉

….

fot. Kacper Kirklewski

2 myśli na temat “Surowi rodzice – dokument produkcji egipskiej (tydzień 6)

Dodaj własny

  1. Życzę powodzenia i trzymam kciuki, sam tez myślałem o tym treningu, ale trochę obawiam się pogody dla tych intensywności. Będę obserwował postępy 😀

    Polubienie

Odpowiedz na Maciej Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: