Jedyny taki wpis bez zdjęcia

Chyba powinienem w końcu coś napisać. No więc piszę. To miał być ambitny blog o ambitnym bieganiu i chyba przez moment nawet taki był. Ale na tę chwilę przechodzę w stan uśpienia, nie mając przekonania kiedy i czy w ogóle się wybudzę. Blog się zawiesił, ja się zawiesiłem, ostatni raz biegałem we wtorek 18 grudnia.

11 dni bez biegania jak w mordę z bamboszów strzelił. Doradcy sugerujący dłuższe roztrenowanie powinni czuć się usatysfakcjonowani 🙂 Doradcy sugerujący, żebym trenował inaczej, chyba też. Ogólnie rzecz biorąc ludzie ciągle coś doradzają, jednocześnie nie potrafiąc wejść w czyjeś buty. Stoją gdzieś na piedestale jak ci mędrcy z kosmosu o których rapował Eldo – ten wie, tamten wie, tylko ja nie wiem, może coś przeoczyłem, a może nie znam sam siebie?

Ale do rzeczy, bo nie o doradcach, którzy uaktywnili się po poprzednim wpisie jak elektrownia w Czarnobylu miałem mówić. Nie o tych „najmądrzejszych”, którzy „myślą chyba, że są wybrańcami” jak to rapował z kolei Sokół. Nie o bieda-poradach, w stylu „zmień COŚ w treningu”, od ludzi którzy nigdy mojego treningu na przestrzeni kilku lat nie przeanalizowali, a jedynie opierają się na pewnym wycinku. Nie o tym.

We wtorek 18 grudnia biegałem po raz ostatni. W nocy z wtorku na środę natomiast zadzwoniła do mnie ze szpitala żona, że rodzi. O 2:40 byłem na miejscu, a o 9:05 po ponad 6 godzinach nieustannego patrzenia na ból najbliższej mi osoby przyszła na świat nasza córka. Czy polecam rodzinne porody? Na tę sprawę jak zresztą na wiele innych mam dość staroświeckie spojrzenie. Uważam, że mężczyzna powinien być przy porodzie tylko w jednym wypadku – jeśli jego druga połowa tego chce i potrzebuje.

Nie wchodząc w szczegóły, córka nie urodziła się w najlepszym stanie. Trochę odczuwamy aktualnie tego reperkusje w codziennej pielęgnacji, karmieniu itd. I właśnie na karb tych okoliczności zwalam niejako swoją treningową absencję w ostatnich 11 dniach. Po prostu, nie daję rady. Wiele osób na moim miejscu trenowałoby normalnie, ja nie potrafię. To się chyba nazywa – słabość.

Dlatego z biegania „ambitnego” przechodzę aktualnie na bieganie „bez ambicji”. Może za jakiś czas uda mi się znowu wejść w treningowy rytm i regularność, ale póki co fakty są takie, że nie biegałem od 11 dni i trudno mi powiedzieć czy wyjdę gdziekolwiek również i dzisiaj. Jeśli kogoś zawiodłem to – jak to mówił świętej pamięci trener Szymura – TRUDNO. Jeśli komuś to zwisa i powiewa, czy Fari biega, czy nie biega – to PRAWIDŁOWO.

Zatem odmeldowuję się i – jak to mówi młodzież – jesteśmy w in taczu. Jakbym zaczął biegać i wrócił do gry (hyhy, tak jakbym był jakimś graczem), to dam znać.

Sela vi,

Daswidania,

Po odejściu od monitora reklamacji nie uwzględniamy.

😉

9 myśli na temat “Jedyny taki wpis bez zdjęcia

Dodaj własny

  1. Trzymam kciuki za córę, wszystko będzie dobrze! 🙂 Moja córcia pojawiła się 16 grudnia, ale to było wieki temu i teraz sama już biega (była druga w swojej kategorii wiekowej w Biegu Ursynowa). Czasem wspólnie biegamy jakieś piątki po lesie 🙂 Zakładam, że niebawem wrócisz, więc jako jeden z fanów twojego biegowego pióra spokojnie poczekam, aż wszystko sobie poukładasz; na razie życzę sił i wytrwałości w tym biegu przez życie, pozdrowienia dla dziewczyn!!! 🙂

    Polubienie

  2. Najważniejsza kwestia: gratuluję narodzin córki! Reszta jest w sumie bez znaczenia, ale i tak napiszę 🙂

    Jako wywołany do tablicy zwolennik roztrenowania jestem przekonany, że wrócisz szybko i ze świeżą głową. Empirycznie przekonasz się o zaletach odpoczynku 🙂

    Co do twojego wpisu to myślę sobie, że niepotrzebnie się irytujesz. Piszesz bloga, dzielisz się treningiem, ludzie komentują – to chyba o to chodzi? Wydaję mi się, że to ciekawsze niż od tak powszechnego „gratuluję”, „super” i tego rodzaju pustosłowia jakiego pełno w biegowym światku amatorów. Jeżeli tego oczekujesz (w co wątpię) to po prostu zamiast bloga wrzucaj zdjęcia na FB i pisz „dałem z siebie wszystko”, „dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą” i inne podobne dyrdymały ;-).

    Fakty są takie, że zrobiłeś w 5 dni 5 biegów ciągłych- i sorry ale było to zwyczajnie bez sensu. Sam miałeś zresztą tego świadomość. Nie ma się co obrażać, że ludzie to piszą wprost. Nie uważam tego rodzaju komentarzy za krytykę czy mądrzenie się.

    Tak czy inaczej – liczę że wrócisz, jak mówią koszykarze, z miłości do gry. Jestem przekonany, że nie zabraknie Ci motywacji, determinacji – bo prostu lubisz biegać i to widać. Szkoda też bloga – miałeś tu kilka naprawdę fajnych wpisów i warto to kontynuować.

    Zatem, wracaj ze świeżą głową. Do zobaczenia na trasie i czekamy na kolejne wpisy 🙂

    Polubienie

  3. Gratulacje dla rodziców córki, mam nadzieje ze szybko wróci do pełnej formy.
    Dzięki za wpisy i za bloga, w którym pokazywałeś swoje emocje i wybory naprawde szczerze.
    Trzymam kciuki za szybki powrót.
    Ps. Do zobaczenia na CT.

    Polubienie

  4. no i to się liczy w życiu a bieganie czy tuptanie jest tylko hobbym , które tak długo ma znaczenie jak długo jest ważne dla tuptającego -bo w skali dziesiątek tysięcy hobby a nawet dziesiątek tysięcy mających to samo hobby i robiących jakieś tam wyniki- w rzeczywistości nie jest istotnym .

    Polubienie

  5. Gratulacje z okazji narodzin córki ! 11 dni bez biegania to dopiero połowa roztrenowania 🙂 Do zobaczenia na trasie długiego biegu na Stary Olsztyn 🙂

    Polubienie

  6. Rafał, irytacja to moje drugie imię, a poza tym jak się zapomni wziąć mieszankę nervosolu i positivum to takie są skutki 🙂
    Dzięki wszystkim za gratulacje. Życie zmieniło się nie do Wrocławia. Nie odróżniamy już dnia od nocy, są tylko kolejne doby.
    Ola, Wy to chyba macie jakąś rozdzielność bieganiową ustaloną, bo jeszcze nigdy nie widziałem Was razem na tej trasie 😉

    Polubienie

    1. Wręcz przeciwnie 😊 Biegamy razem (w tym samym momencie) tylko w innych prędkościach i inny dystans 😊 Twoje spatrzeżenie jest celne – jak spotkasz jedno z nas, to na 90% drugie też jest w pobliżu 😊

      Polubienie

  7. Ja dokładnie odwrotnie, czyli poszedłem po radę do Ciebie:

    „…Wśród wielu podejść do treningu biegowego od kilku miesięcy bardzo bliskie są mi kilometry i trening ciągły. Wcześniej chciałem „robić szybkość” co przekładało się na mniejszą objętość za to zwiększoną dawkę interwałów i siły biegowej. Efekty nawet czasami się pojawiały, ale trwały stosunkowo krótko po czym spadałem z formą wyraźnie poniżej poziomu na który wcześniej metodą interwałową się wdrapywałem…”

    No i tak od wakacji sobie postępuję. Póki co efekty są, toteż „będzie pan zadowolony” jest stwierdzeniem w tym wypadku jak najbardziej słusznym. Z serca dziękuję za tą oraz inne porady i życzę samych pięknych chwil w towarzystwie wspanialej rodzinki. Tak sobie myślę, że dobrze, iż zaczęłam biegać grubo po urodzeniu synka, a nie przed, bo bym się chyba nawet do kilometra nie zmusił.

    No i rzecz jasna proszę o biegowy powrót kolegi oraz kolejne porady, jak choćby ta:

    „…W pewnym momencie rozglądając się po ludziach zauważyłem że największe postępy robią ci biegacze którzy przygotowują się do maratonu. Co więcej, potrafią startować tydzień w tydzień mniej więcej na podobnym wysokim poziomie. Przekonałem się do klepania kilometrów i powoli z zachowaniem zdrowego rozsądku buduję coraz większą objętość treningową. Nie ukrywam że w tej drodze bardzo inspirują mnie niektórzy tzw. ambitni amatorzy, którzy potrafią wstawać wczesnym świtem przed pracą po to, żeby strzelić 20-tkę, a wieczorem po całym dniu wyjść na kolejne 15 km w II zakresie, żeby domknąć miesiąc z kilometrażem przekraczającym 700 km…”

    Dobrego dnia!

    Polubienie

Odpowiedz na Maciej Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: