Wyleniały kot, minutówki i KONKURS

Poprzedni tydzień wlazł grubo niczym kot Garfield. To było trenowanie tłuste jak smalec i wypasione jak dorodna polska mućka. Aż skwierczało jak podsmażane na patelni pęto kiełbasy.

Pewnie, że żartuję. Prawdę mówiąc to znowu się opieprzałem. 5 treningów, coś koło 50 kilometrów objętości w tym 1 akcent i to byłoby na tyle. Raz biegało się lepiej, innym razem gorzej, raz noga „podawała” innym razem „strajkowała”, raz „płuca dmuchały”, innym razem „przyduszały”, raz kupa cisnęła się w rajtuzy, innym razem w brzuchu hulał tylko wiatr. Ot proza biegowego życia.

Jedna rzecz była jednak wyjątkowa. A mianowicie…Jak powszechnie wiadomo – jestem leniem. Nie lubię trenować szczególnie ciężko, za to uwielbiam mieć ogromne oczekiwania odnośnie swojej formy. Z tego też względu przez lata unikałem nad wyraz rozbudowanych „akcentów”. Byleby coś zrobić i tyle. Minutówki? 10 razy styknie. Raz chyba szarpnąłem się na dwanaście powtórzeń będąc z siebie na koniec dumny jakbym latem wjechał sankami na Gubałówkę. Oczywiście wszystko na przerwie dwuminutowej, żeby się zbytnio nie przemęczyć.

Dziś, w niedzielę, coś koło godziny 13 – tej postanowiłem, że zrobię 15 razy 1 minuta na przerwie 1 minuta. Jak na swój brak ambicji i tendencję do obijania się trzeba przyznać, że plan był to zaiste niechudy. A jeśli dodamy, że za oknem zawieje i zamiecie, pod stopami lód i śnieg…to mówcie mi Mistrzu Soda! Albo sodówka 😉

Summa summarum i Laborem Exercens polatałem co miałem polatać i tak prawdę mówiąc to śmiało docisnąłbym do 20 powtórzeń. Wniosek z tego taki, że widocznie za wolno te minutówki cisnąłem.

Ponoć indukcja jest wtedy, gdy od obserwacji szczegółów dochodzi się do ogólnego wniosku. Ciekawe, bo pół życia myślałem, że to dedukcja. Tak czy siak ostatnie tygodnie mojego trenowania to przechodzenie od dłuższych do krótszych powtórzeń podczas biegania akcentów. Zacząłem od 3×12′, następnie 6 x5′, 8×3′ i dziś rzeczone 15×1′. Co zrobię w przyszłą niedzielę?

Jeśli ktoś będzie w stanie wniknąć w meandry mojego półmózgu…to przewidziałem atrakcyjną nagrodę, a mianowicie książkę Pawła Fajdka „Petarda. Historie z młotem w tle”.

To będzie niedziela 3 lutego. Przypominam, że 9 lutego planuję start w City Trail.

Hasło na dziś:

Bóg stworzył kota, żeby człowiek mógł głaskać tygrysa.
V. M. Hugo

4 myśli na temat “Wyleniały kot, minutówki i KONKURS

Dodaj własny

  1. Normalnie, tydzień przed startem, w niedzielę, kiedy ma się więcej czasu, wpada jakiś long run. Ale jak tak czytam tego bloga, to zauważam.. albo raczej nie zauważam żadnej reguły, więc może po prostu kupię sobie tę książkę 😂

    Polubienie

Odpowiedz na ConDios Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: