Fejkowy wpis o pozytywnym myśleniu

W bieganiu najbardziej kocham endorfiny. Leśna ścieżynka, śpiew ptaków, słońce wychylające się zza gałązek i człowiek w biegu. Najlepszy pejzaż jaki jestem w stanie sobie wyobrazić. Zamykasz oczy i delektując się sprężystością kroku zmierzasz przed siebie. Rytmiczny wdech i wydech. Przydrożne sosny przyjemnie łaskoczą po nosie zapachem dojrzałych szyszek.

Ogarnia cię pozytywne myślenie. W oddali zostawiasz codzienne troski. Wpadasz w biegowy trans wołając na głos „chwilo trwaj!”. Pozdrawiasz przyjaznym skinieniem rowerzystów i nordic walkerów. Posyłasz serdeczny uśmiech innym biegaczom oddającym się niewinnemu hobby w rajtuzach. Tworzycie wspólnotę ludzi aktywnych i szczęśliwych. Widzących szklankę zawsze do połowy pełną. Jest wspaniale.

Potykasz się o korzeń, ale spokojnie, nic się nie dzieje. Przed bolesnym upadkiem ratuje cię kocia zwinność, którą wyniosłeś z cotygodniowych zajęć jogi. „Och wspaniała pani instruktorka Marta” mówisz ciepło i z sympatią. „Należą jej się kwiaty” – ponownie doceniasz pełną pasji pracę joginki. Zatrzymujesz się na leśnej polanie aby zebrać bukiet ziół, które obficie rozsiała wiosna.

Do oka wlatuje ci muszka. Świat widzisz jakby przez mgłę. Czujesz pieczenie i dyskomfort. Nie zamierzasz się jednak złościć. Mała niewinna muszka staje się bowiem dla ciebie cudowną lekcją wdzięczności. Dziękujesz bóstwom za zdrowie. Los od zawsze ci sprzyjał. Nigdy nie miałeś problemów ze wzrokiem. Nie nosiłeś soczewek ani okularów. Czymże jest ta muszka w oku wobec trudnego życia osób z zaćmą, jaskrą czy krótkowzrocznością? Ty od zawsze miałeś sokoli wzrok, potrafiący wypatrzyć iskierkę dobra tam gdzie inni widzieli jedynie brak nadziei.

Biegniesz. Wiatr napiera w plecy, przecież szczęście sprzyja tym, którzy uśmiechają się do życia. Nawrotka. Tym razem podmuch uderza w twarz, ale nie przejmujesz się. To tylko przyjemne orzeźwienie dla rozgrzanych policzków. Drobinki piasku podniesione wiatrem wpadają w zęby. Och, to nic takiego! Najwyżej zrezygnujesz z jutrzejszego piaskowania u dentysty. Dowcipem zamieniasz z pozoru niesprzyjające warunki w dar od losu.

Dzień był słoneczny, ale wiatr przyciągnął chmury, będzie padać. Pierwsze krople deszczu delikatnie uderzają w głowę pełną marzeń z datą realizacji. Bo tak właśnie nazywasz swoje biegowe i życiowe cele – marzenia z datą realizacji. Deszcz się wzmaga, ale nie studzi twojego entuzjazmu. Im mocniej pada tym bardziej cieszysz się, że możesz tak obficie korzystać z błogosławieństwa jakim jest woda, podczas gdy biedne dzieci w Afryce….ciiii…Szybko urywasz myśl, żeby nie mącić swojego spokoju, bo nic cię tak nie rozczula jak nieszczęście bezbronnych.

Dalej biegniesz. Endorfiny pulsują w żyłach, mięśniach i kościach. Czujesz, że mógłbyś uratować świat przed inwazją smutnych ludzi, gdyby tylko zaszła taka potrzeba. Masz moc i pozytywną energię, którą chcesz się dzielić. Za dużo jest na tym świecie łez – jak śpiewał Janusz Laskowski. Zgadzasz się z pieśniarzem i nucąc wesołe łaga czygi czygi opuszczasz las z poczuciem właściwie wykorzystanego popołudnia.

W domu zasiadasz przed komputerem tworząc pozytywnie zakręcony wpis. O sile umysłu, przekuwaniu niedogodności w sukces i motywacji, która przenosi góry. Jest wspaniale.

Ten tekst miał być dla beki. Ale jak skończyłem pisać i przeczytałem zrobiło mi się smutno. Bo choć nie chciałbym być dokładnie taki sam jak gość z historyjki, kilku rzeczy na pewno mógłbym się od niego nauczyć.

Dzięki za Waszą obecność pod poprzednim traumatycznym tekstem o porażce. Odniosę się do kilku wątków jakie poruszyliście w komentarzach:

1. Maratonowi i jego krewnym (np.półmaratonom) w najbliższej przyszłości mówię stanowcze „nie”.

2. Paweł, jak Ty zapodasz komentarza to warto i rok na niego poczekać.

3. Czy przesadziłem z presją? Wątpię. Źle trenowałem? To na pewno.

4. Gdzieś tej wiosny jeszcze wystartuję, ale cel wynikowy na pewno tym startom już przyświecał nie będzie (w każdym razie, stay tuned, czy coś w ten deseń).

5. Zazwyczaj kilka dni po biegowych „fatality” zwanych też w innych regionach kraju „gongami” czuję dziwny spokój. Tak jest i tym razem. Jestem – standardowo i absurdalnie – przekonany, że jesień moja.

6. Przekonanie wynika między innymi z tego faktu, że zamierzam do jesieni trenować wg planu. A jak na razie za każdym razem gdy trenowałem wg planu a nie wg bieżącego widzimisię były z tego owoce. Znalazłem już takowy plan, który będzie swego rodzaju wykonaniem kilku kroków w tył, ale o szczegółach poinformuję jak już zacznę go realizować.

7. Zauważyłem, że niektóre osoby bawi, że podróżuję koleją. Z chęcią dostarczę więcej podobnie śmiechowego kontentu informując, że: jechałem też w życiu rowerem, trolejbusem, tramwajem, furmanką, płynąłem statkiem, oraz stałem na deskorolce głowiąc się jak na tym ustrojstwie można wykonać taki trick jak ollie.

I tak na koniec, jako że coraz bliżej święta. Życzonka.

Nie życzę Wam świąt ani spokojnych, ani radosnych, ani wesołych, ani mokrych.

Życzę trudnych doświadczeń, które oczyszczą i naprawią relacje z bliskimi i samym sobą. Joł!

3 myśli na temat “Fejkowy wpis o pozytywnym myśleniu

Dodaj własny

  1. Jak przeczytałem pierwsze zdanie, to od razu wiedziałem jaki to będzie rodzaj tekstu. Zaraz też nasunęło mi się pytanie, mimo całej szydery, tudzież ironii w opisie”endorfinowego biegacza”, czy ty czujesz jakąkolwiek radość, zadowolenie, może nie euforie ale jakiś rodzaj szczęścia z samej czynności biegania? Czy daje ci to jakąś przyjemność? Czy może w bieganiu bawią Cię tylko życiówki i harówka treningowa z tym związana?
    I jeszcze bardziej serio do poprzedniego wpisu i tego obecnego. Na trenowaniu biegania znam się mało albo wcale, ale twoje treningi podpatruje już dłuższy czas i jak kiedyś tu pisałem koncepcia treningowa dość często się zmienia, raz nacisk na to, raz nacisk na tamto i standardowo jak nogi poniosą to przypierdolić trening dużo za mocny (jak to u każdego). W mojej skromnej opinii ta zmienność jest zbyt duża, może przepracować pół roku, rok z czymś jednolitym. Ostatnio pisałeś o trenerze i od razu pomyślałem, że to mogłoby Ci pomóc. Nie w sensie, że trener nauczy Cię czegoś nowego, pokaże drogę której wcześniej nie widziałeś, ale po prostu przypilnuje Cię z treningami, tempami, kilometrażem żeby nie przesadzić w żadną stronę, żeby nie przedobrzyć, żeby nie zafiksować się na czymś co nie współgra z szerszym planem. Teraz piszesz, ze pobiegasz wg planu. Może i to dla Ciebie krok czy dwa wstecz, ale jak się będziesz trzymał sztywno dłuższego, realnego planu to to będzie mieć podobny skutek. Tyle moich głupio-mądrych wynaturzeń. Powodzenia no i wesołych i spokojnych.

    Polubienie

    1. Ej Dariush, spokojnie 🙂 Może stwarzam wrażenie świra, ale to tylko taka zagrywka, żeby nie zamulać. Tak naprawdę to jestem dość normalny i nudny fest. Jasne, że lubię biegać. I to bardzo. Może nie super często, ale regularnie zdarza mi się biec i śmiać jednocześnie, śpiewać (o ile wokół nie ma żywej duszy of kors), generalnie jarać się, bo jest mi jakoś tak dobrze i fajnie. Wcale się teraz nie zgrywam.
      I właśnie z tego względu że bieganie jest super samo w sobie tak bardzo nie lubię jak ktoś sztucznie je pompuje. Promuje. Bo jak rapował Miuosh: „nie muszę krzyczeć, że to rap, żeby chcieli tego więcej”. Ja też nie muszę krzyczeć że bieganie is fantastic and full of endorfin’s żeby wiedzieć, że tak właśnie jest.
      Co do treningu to oczywiście masz we wszystkim rację. Albo inaczej: nie wiem czy masz rację, ale uważam tak samo 😉

      Polubienie

  2. Dzięki Faraon, jedne z najlepszych życzeń, jakie zdarzyło mi się przeczytać. Spokojna to może być Czubówna, a nie Święta Wielkanocne 😉
    Również Tobie owocnych Świąt!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: