16 tygodni, które wstrząsną światem

Choć statystyki bloga od mojej sromotnej porażki w Gdańsku nieustannie lecą na łeb i takoż na szyję, ja nie zniechęcam się. Zostali już tylko najwierniejsi z wiernych. Niewzruszeni na kaleczenie biegania, niepodatni na sączącą się ciurkiem demotywację, odporni na wpisy ogołocone z jakiejkolwiek warstwy merytorycznej.

Tak, o Tobie mówię mój drogi kolego i koleżanko. I ogłaszam uroczyście – doczekacie się lepszych czasów. Tak zapowiadam i obietnicy dotrzymać zamierzam. A jeśli bym zszedł z obranej drogi na manowce, proszę o wymierzenie mi ciosu szpadlem w potylicę. Cobym odczuł, że źle czynię.

Muszę uderzyć w tak dramatyczne tony, ponieważ chyba tylko nadanie sprawie doniosłości i patetyzmu sprawi, że ruszę dupę. A chcę ruszyć, gdyż jak wie każdy miłośnik zdrowego stylu życia, dupa zastana to zła dupa.

Jako że, to już czwarty akapit mojej opowieści, chyba najwyższa pora napisać o co chodzi. Od przyszłego tygodnia ruszam z realizacją planu treningowego, który będzie się składał z 16 tygodni. Jak widać na załączonym obrazku, w przygotowaniach będę się posiłkował kołczingiem pana Jerzego Skarżyńskiego. Pan Jerzy otrzymał ode mnie powołanie bez jakiegoś większego powodu. Chciałem treningu normalnego, prostego, innego, niż Daniels, no i tak się szczęśliwie złożyło, że kolega Rafał miał tę książkę (i pożyczył), co tylko przekonało mnie o słuszności wyboru.

Plan, który będę realizował znajduje się na 220 stronie i ma przygotować delikwenta do wyniku na poziomie sub 35. Mnie, jak wiadomo, średnio wzniecają wyniki na poziomie sub 35, ale liczę, że wykonując zapisaną w programie pracę uda się pobiegać  coś koło sub 34 (co też nawiasem mówiąc wznieca mnie tak sobie, ale zawsze trochę więcej).

Zanim jednak zacznę realizować 12 tygodniowy plan właściwy, przeznaczę 4 tygodnie na wrócenie do regularnego biegania, bo ostatni miesiąc był pod tym względem tragiczny. Sumując: 4 tyg wprowadzenia plus 12 tyg pana Skarżyńskiego równa się tytułowe 16 tygodni.

Mam dylemat odnośnie dni treningowych. 5 czy 6? Ostatnie kilka lat rypałem na szóstce, ale mam pokusę, żeby jednak zejść do piątki. Sam Skarżyński o szóstym treningu pisze tylko w kontekście osób, które potrzebują dodatkowych kilometrów, żeby spalić niepotrzebny tłuszczyk. Ja raczej do osób, które mają tłuszczyku w nadmiarze, nie należę. Się zobaczy.

Pan Jerzy ma też jakiegoś hopla na punkcie siły biegowej, którą surowo nakazuje wykonywać dwa razy tygodniowo przez kolejne 9 tygodni pod rząd. Nie panimaju dlaczemu, aż tyle tych wieloskoków, dlatego tutaj trochę sobie pozmieniam.

Start docelowy wyszedłby mi 22 września. Rzuciłem okiem na kalendarz i szczerze powiem, że nie ma zbyt wiele atestowanych dyszek w tamten weekend. Najbardziej zachęcił mnie Białystok i możemy się wstępnie umówić, że celuję właśnie w Podlasie na miejsce egzaminu z biegowej rzetelności.

Gdybym w kolejnym wpisie zaczął znowu stękać, że planowałem zrobić 5 treningów, ale nie wyszło, bo miałem katar, albo swędziało mnie coś za uchem to śmiało użyjcie w komentarzach takich sformułowań, jak:

Łajza

Krowa, która dużo ryczy mało mleka daje

lub ewentualnie: idź handlować truskawkami pod Lidlem, a nie ludziom w internecie fujarę zawracasz.

Liczę, też na jakąś własną inwencję. 😉

6 myśli na temat “16 tygodni, które wstrząsną światem

Dodaj własny

  1. Tej, ale twój kołcz raczej nie lubi modyfikacji. Mówi nawet: możesz sobie pozmieniać to i tamto ale wtedy nie możesz mówić, że to plan Skarżyńskiego 🙂 A tak serio to te wieloskoki mi często powodowały przerwy w treningu i też je zarzuciłem.
    Czymam kcuki

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: