5 z 16 – Pierwsze koty pod poduchy

Szczerze, czy jednak wolicie być oszukiwani? Oczywiście, że napiszę jak jest, bo wiem, że pragniecie na tej stronie prawdy, tak jak kania pragnie dżdżu, a samotna matka alimentów. A prawda jest taka, że wróciły biegowe demony.

Choć tytułowe cyferki sugerują, że przygotowuję się od ponad miesiąca (co teoretycznie się zgadza), to dopiero w poprzednim tygodniu zacząłem tak naprawdę trenować i realizować plan (wcześniejsze 4 tyg poświęciłem na zrobienie bazy- przyp. krzysio).

Początek tygodnia był obiecujący, biegowa praca paliła się w nogach. We wtorek zrobiłem rozbieganie i siłę biegową, w środę 8 km ciągłego w terenie, w czwartek długie, 19 kilometrowe wybieganie. Piątek wolne, sobota BS, a w niedzielę wybrałem się ponownie na ciągły, ale tym razem w przeciwieństwie do środowej ósemki, zdecydowałem się na wymierzoną dyszkę na asfalcie. I słowo „wymierzona” jest kluczowe dla tej opowieści. Jak powszechnie wiadomo, biegam bez zegarka z GPSem, co sprzyja improwizacji. W środę zrobiłem ósemkę BC2 na tzw. samopoczucie. Celem było tempo 4:00, więc wybiegałem 32 minuty (8×4=32). Trudno jest mi więc powiedzieć jakim tempem wykonałem tamten trening, ale czułem się dobrze, biegło się swobodnie i przyjemnie. Złapałem dużo pozytywnej energii na kolejne treningowe dni. Aż nastała niedziela…

Dzisiaj podjechałem sobie późnym popołudniem na ulicę Leśną, gdzie w otulinie lasu chowa się wielu lokalnych biegaczy,  wykonując biegowe akcenty, lub zwykłe wybiegania. Mamy tutaj – ponoć dokładnie – odmierzone kilometrówki. Dziś skończyła się więc dla mnie improwizacja, a zaczęła brutalna konfrontacja z faktami. A fakt pierwszy jest taki, że diabelnie ciężko było mi biec tempem 4:00 na kilometr. Machałem nogami jak Ato Boldon, jak Usain Bolt, jak inspektor Gadżet i totalnie nic z tego nie wynikało w kwestii tempa. Kilometrówki mijały a złośliwy stoper nieustannie pokazywał biedne 4:00, podczas gdy pędziłem jak cholerny sprinter.

Żeby było jasne. Tempo 4:00 było zgodne z założeniami, wykonałem zatem trening według planu. Sęk w tym, że utrzymanie prędkości 15km/h, kosztowało mnie zaskakująco dużo energii. Czułem się jak w roku 2015, kiedy — tak jak dziś – okrutnie ciężko było mi się w ogóle rozpędzić do tych zatrważających, przygnębiających, smutnych jak treny – czterech minut na kilometr. Koszmary wróciły, choć głęboko wierzyłem, że taka niemoc już nigdy się nie zdarzy.

Bieganie w tym tygodniu pokazało mi figę z makiem i zrobiło tere-fere, ale ja nie zniechęcam się, wierzę, że jeszcze je oswoję. Mam nadzieję, że za kilka tygodni znowu będziemy kumplami, tak jak to drzewiej bywało. Skupiam się na robocie, zakasuję rękawy i wiem, że zrobię swoje. Jeśli by się nie udało i kolejny sezon startowy okaże się zwykłym męczeniem buły, wielce prawdopodobne, że uśmiechnę się do jakiegoś trenera biegania. Pozostaje tylko pytanie, czy po moich „ekscesach felietonowych” jakiś mądry i przystojny trener biegania odwzajemni moje filuterne spojrzenie? 🙂

….

Podsumowanie

Objętość – 71km

Akcenty – x2

Siła biegowa – x1

Rozczarowania – x1

Uroczyste deklaracje – x1

Hasło jakieś – „Myślę pozytywnie, myślę pozytywnie…lekarz kazał myśleć pozytywnie” /Sokół, nie ptak, ale raper taki/

PS. Jak widać zrobiłem jeden trening SB zamiast rzeczonych przez trenera Jerzego dwóch jednostek, ale wynikło to z lenistwa a nie z przekonań. W tym tygodniu planuję machnąć już prawilne dwie siłki. Co do BC2, to po każdym z dwóch zrealizowanych ciągłych robiłem rzecz jasna coś takiego jak 3M (typowe dla Skarżyńskiego). Chodzi o trzy mocne minutówki na trzyminutowej przerwie w truchcie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: