12 z 16 – It’s time for „jaranko”!

Pewnie jeszcze za wcześnie, ale jako że lubię pluć słowami pod wiatr, to rzeknę – największa robota za mną. Tak moi drodzy, tutaj już nic więcej się nie wydarzy. Co miało zostać zrobione, zostało zrobione. Teraz już tylko ostatnie szlify i można przygotować się do rozbiegu, z którego spektakularnie walnę z barana w ścianę. Wiadomix.

Ciągłe, tempa, longi, siły biegowe, interwały, stadion, teren, zabawy biegowe, stretching… nie no, akurat rozciągać to się nie rozciągałem. Ale poza tym – 99 procent normy wykonane. Aż chciałoby się radośnie i z nadzieją odśpiewać – com przyrzekł trenerowi Jerzemu raz, to żem wykonał szczerze, planu słuchałem w każdy czas i w trening wytrwałem wierze…

Ostatni tydzień był kulminacją zmęczenia. Dwie siły biegowe, 10 x 400 (p. 2.5 min w tr.), 7 x 1km (p.4′ w tr.), długie wybieganie – nie było czasu na opier$%lanie się. W tym tygodniu – generalnie rzecz biorąc – wszystko to zrobię jeszcze raz, ale najgorsze za mną. Tak to czuję i widzę. Tym bardziej się jaram, że w tygodniu numer „12” były chwile słabości. Zwłaszcza w niedzielę miałem dość istnienia na tym łez padole, ale ostatecznie po zmroku wygramoliłem się z mieszkania na asfalt, żeby trzasnąć tysiączki. A noc była ciemna i ponura, odzierająca z entuzjazmu, wyzuta ze skrupułów. Ale ja byłem twardy i niewzruszony, bohaterski i zdeterminowany… a tak naprawdę to żona mi powiedziała – idź na trening a nie jęczysz, że ci się nie chce.

No dobra, a teraz trochę uczciwości z mojej strony. Te treningi co tak z dumą odtrąbiłem – 10×400 i 7x1km zrobiłem w biedaformie zabaw biegowych. Innymi słowami – nikt nie wie jakim tempem biegałem te odcinki. Nawet najstarsi górale z Płaskowyżu Głubczyckiego nie są w stanie tego oszacować. Więc 10×400 to tak naprawdę 10 x 1’20” a 7x1km to 7 x 3’15”. Czar prysł, Aj noł.

Biega mi się dobrze, ale ciężko, czyli wszystko się zgadza. Z niecierpliwością wyczekuję luzowania i chcę wierzyć, że gdy trochę popuszczę tę treningową pętlę którą mam na szyi – nadejdzie luz w kroku, forma odbije itd. Przez ostatnie 4 miesiące startowałem tylko 2 razy, także co jak co, ale jestem głodny wrażeń związanych z wyścigami. A wrześniowy kalendarz zapowiada się interesująco:

7 września (sobota) – Bieg Pocztowca (5km), Gdańsk (nie ma atestu!)

14 września (sobota) – PKO Sztafeta Charytatywna (400m x ?), Lidzbark Warmiński

22 września (niedziela) – 9. Białystok Biega (10km), Białystok (atest!)

29 września (niedziela) – Maraton Warszawski (spokojnie, to tylko sztafeta – 18 km), Warszawa.

Tupię nóżkami na myśl o wrześniu. Tyle startowania, tyle ścigania, że aż ślinka mi cieknie po brodzie 😉

Cel? Niezmiennie życiówki. Tylko że we wrześniu będę miał tak naprawdę jedną szansę na PB (Białystok). Atak na 5km zostawię sobie na październik-listopad, o ile będzie w ogóle z czego atakować.

10 dni do inauguracji jesieni! Pompowanie balonika – czas start!

….

Podsumowanie 12 z 16

Dni treningowych: x5

Objętość: 73 km

Akcenty: x2

Siła Biegowa: x2

Long: x1

Hasło jakieś:

Robię to co kocham, to nikomu nie szkodzi
Robię to, no bo to lubię i wiem że wiesz o co mi chodzi
Robię to, no bo chcę to robić a wiem, że to mi wychodzi
Chcę i robię, cała reszta mnie nie obchodzi /Fokus/

fot. Michał Osęka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: