14 z 16 – Mrzonka

Jak to mówią zawodowi sportowcy – 16:34 to mój drugi wynik na 5 km w życiu, a szczyt formy ma przyjść dopiero na Doha. 

Ale ja nie jestem zawodowcem, dlatego mogę mówić to co naprawdę myślę i czuję. W Gdańsku biegło mi się po prostu źle, wynik jest kiepski i rozczarowujący. Tyle.

Jeśli ten start miał być przetarciem, to przetarłem się – bez dwóch zdań. Jeśli ten start miał mnie pozytywnie nastroić przed kolejnymi wrześniowymi zawodami, to nie nastroił.

Jakoś te pierwsze jesienne wyścigi nie są dla mnie szczęśliwe. Od trzech lat na początku września odstawiam tę samą sztukę. Niby wszystko powinno być cacy, a jest be. Muszę przyznać, że trochę zafiksowałem się od jakiegoś czasu w kwestii sub 16 na 5 km. Póki co to wielka mrzonka, ewentualnie marzenie ściętej głowy, ale ja – nie zniechęcam się. 😉

Dziś chcę jednak poszukać jakiś pozytywów. Trochę na siłę. Trochę dla zdrowia psychicznego. Pozytyw jest taki, że te 16:34 w obliczu moich ostatnich dwóch jesiennych inauguracji sezonu wygląda najlepiej – rok temu 35:40 na 10 km w Braniewie, dwa lata temu 36:17. Drugi pozytyw jest taki, że w sobotę czułem się po prostu źle. Na ostatnim kilometrze przyplątała się kolka. Miałem słabą rozgrzewkę. Godzina 14:45 też nie sprzyja ściganiu się. Nie licząc śniadania o 7:00 i 2 batonów na 2 godziny przed startem – nic nie jadłem. Tak, to są pozytywy 🙂 Nie czuję się przetrenowany, prędzej niedotrenowany. Kolejny plus. No i faktycznie mam jeszcze czas, dokładnie 2 tygodnie, żeby cokolwiek z tego trenowania wyszło.

Poważnie myślę nad zawieszeniem bloga po Białymstoku. Oczywiście w sytuacji, gdy znowu wyjdzie kicha. Męczy mnie pisanie o niepowodzeniach. Wszytko jest fajnie jak idzie, są wyniki, jest zdrowie i entuzjazm. Ale ja już drugi rok na siłę szukam rzeczy, z których mógłbym być zadowolony. Ze średnich startów robię „epickie”, ze słabych robię średnie. Mam taki mentalny feler, że nie potrafię cieszyć się z 16:34 i szczerze zazdroszczę ludziom, którzy potrafią doceniać takie wyniki. Próbowałem ten swój feler naprawić, nawet rok temu popełniłem wpis o tym, że zamierzam podjąć Smajling Czelendż, ale to było oszukiwanie samego siebie. Poległem z tym czelendżem dość szybko.

Jeśli więc przy wpisie 16z16 ujrzycie jedynie wynik i krótką informację o zawieszeniu bloga, to… Nie będzie to oczywiście oznaczało, że przestaję biegać. Co to, to nie. Ale zostawię swoje bieganie w strefie prywatnej, intymnej, zamiast się tutaj „rozbierać”.

Hasło jakieś:

Mam coś więcej niż talent, mam taką naturę,
że możesz na mnie stawiać, kiedy rapuję.
Bo zawsze jasno mówię o tym, co myślę i czuję /Małpa/

fot. Karol Makurat

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: