15 z 16 -Miał odpocząć, a zmęczony

W tytule zawarte jest wszystko. Dwa tygodnie temu zapowiadałem, że będę luzował, szukał świeżości i takie tam. Zluzowałem, poszukałem i niestety nie znalazłem. Dni mijają, tygodnie mijają, obciążenia spadły, a formy jak nie było tak nie ma.

Wstęp sugeruje, że jestem w jakiejś rozsypce, co jest nieprawdą. Chcę tylko powiedzieć, że jak na razie nie ma efektu „wow”, „siły” i „krwi”. Jest za to biegacz przeciętny i przewidywalny. Powtarzalny, nudny, mdły – to oczywiście żaden wielki grzech, ale chciałoby się miotać ogniem, a nie dymić jak stary diesel.

Co do gdańskiej „piątki” w 16:34 to ostatnio musiałem się trochę ludziom tłumaczyć. Jeden kumpel mówi – chyba jesteś zadowolony, co nie? Ja mu na to, że – nie. A on drąży – to jaką masz życiówkę na 5km, że nie jesteś zadowolony? Ja mu szybko, że 16:24. A on gały wybałusza i zdziwiony pyta – no i z 16:34 nie jesteś zadowolony?! Dziwne.

Drugi mówi – widziałem, że jesteś w formie, ostatnio coś 16:30 na piątkę, co nie? Ja mu na to, że tak, że wynik się zgadza, ale raczej nie jest to znak jakiejś formy. A on gały wybałusza… Jakaż to jest prawda niesamowita, że wszystko jest kwestią perspektywy a punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia.

Co do poprzedniego tygodnia to wystartowałem, podobnie jak rok temu, w PKO Biegu Charytatywnym, czyli sztafecie „pierdyliard razy 400 metrów”. Chodzi o to, że 5 osobowy zespół przez godzinę kręci czterysetki na bieżni. Problem w tym, że takich zespołów są dziesiątki, a bieżnia wąska. W tym roku w Lidzbarku rywalizowała niespełna setka drużyn, pińćset osób na tartanie i w okolicach… No i weź tu biegnij, a my biegliśmy i to całkiem nieźle, bo podobnie jak rok temu udało się wygrać.

Moje międzyczasy były delikatnie lepsze niż w poprzedniej edycji, co jest generalnie spoko informacją, bo mieliśmy gorszą miejscówkę strefy zmian, w większym tłoku, przez co było więcej mijanki. Poza tym, ludzi było więcej, więc i ciaśniej i trudniej, i wincej biegania po 3-4 torze na wirażach… A mimo tego średnia na okrążenie wyszła mi 66,20 s.

Starałem się biec asekuracyjnie, bo jeden kolega nawtykał mi do głowy, żebym się nie zajechał na tydzień przed startem docelowym. No więc pierwszą czterysetkę zacząłem najwolniej z całego zespołu (65 s). Ale potem już kręciłem w miarę równo i solidnie, żeby na jedenastej przygrzmocić w 61 s. Dobre to były zawody, świeżości co prawda nie czułem, ale com miał do wykonania to wykonałem.

Został tydzień do 10 km w Białymstoku, czyli ostatnie 7 dni, żeby lekkość, moc, siła i krew zdążyły się ujawnić.

Hasło jakieś:

„Na pewno mogę powiedzieć, że zostawiliśmy serducho na boisku. Teraz przyjdzie czas, żeby wyciągnąć wnioski” /polski piłkarz/

2 myśli na temat “15 z 16 -Miał odpocząć, a zmęczony

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: