Chomiczówka? Done.

W Warszawie zameldowałem się w sobotę o godzinie 15:55. Przyjechałem na słynny Dworzec Centralny pociągiem o nazwie „Żeromski” relacji Olsztyn-Kraków. I bardzo mi się podobał ten „Żeromski”, bo „Przedwiośnie” było całkiem spoko książką.

Następnie przejściem podziemnym przedostałem się na przystanek tramwajowy, żeby z niecierpliwością wypatrywać numeru 24. Gdy wsiadłem w warszawski tramwaj poczułem nieprzyjemną woń drażniącą – skądinąd gęste i długie – włosy w moich nozdrzach. Warszawa – pomyślałem. Spaliną oddycha – zacytowałem Muńka. To co poczuły moje – skądinąd włochate – nozdrza nie przypominało jednak zapachu spalin.

Był to bardziej mocz przemielony z potem i nieświeżą skarpetą. Rozejrzałem się nerwowo, żeby tuż za plecami ujrzeć ciężką sylwetkę człowieka tak zmęczonego życiem, że aż usnął w środku tramwajowego wagonu publicznej komunikacji. Tak przywitała mnie Warszawa, miasto gdzie Hitler i Stalin zrobili co swoje.

Potem to już wiadomo – galeria Bemowo, biuro zawodów, pakiecik, Hilton, poezja Leśmiana i można było udać się na spoczynek, kojąc zmysły Katie Meluą, mruczącą tylko dla mnie o milionach bajcyklów. Dzień jak co dzień – pomyślałem, zapadając w głęboki sen.

W dniu Biegu Chomiczówki, czyli inaczej mówiąc – w niedzielę, obudziłem się bez specjalnych oczekiwań. Wstałem, umyłem twarz, przypiąłem numerek, zrobiłem siku, wypiłem kawę czarną jak śmierć, zagryzając kanapkami z dżemem marki Rapsodia (biedronkowym w sensie). Jakże randomowe i defaultowe jest moje życie – pomyślałem, nie wiedząc do końca co myślę.

A potem była rozgrzewka, kupa i te wszystkie nudne rzeczy, o których nie ma sensu tutaj wspominać. Plan – który pieczołowicie przygotował mój trener – zakładał 10 km w zakresie 3:50-4:00/km a na ostatniej „piątce” – przykur&@%wić!

Jak jednak powszechnie wiadomo – plan planem, a życie pokazuje „terefere”. Od początku biegłem między 3:45 a 3:50/km i trudno jest mi powiedzieć, czy było to dla mnie tempo komfortowe czy nie. W każdym razie, kiedy nadejszła ostatnia „piątka” rzeczywiście zakręciłem szybciej swoją boską nóżką, zbliżając się do tempa 3:30/km z animuszem i pochłaniając kolejnych rywali z pasją i zaangażowaniem, tak jakby wyprzedzanie innych było moim sensem istnienia.

IMG_7588

Nie przedłużając jednak tej smutnej, jak Meg Ryan po operacjach plastycznych opowieści – zrobiłem życiówkę na 15 km, która od teraz wynosi 55:51. Jupi!

Nie no, wynik jest żałosny. Ale o to chyba w tym wszystkim chodzi, żebym w środku zimy biegał słabo, a szpanował mocą w sezonie, czyż nie?

Czyż tak! – odpowiedzieli z entuzjazmem Semper Fidelis (to znaczy po łacinie – Zawsze Wierni, co nie? No tak).

Z takich rzeczy, którymi chciałbym się jeszcze podjarać przy okazji tego kwaśnego jak papierówka (takie jabłko, nie makulatura, co nie?) wpisu, to miałem na Bielanach dwa spotkania pierwszego stopnia z jakimiś ludźmi.

Pierwszy krzyknął mi podczas biegu – cytuję – „Faraon ty się nie opierdalaj, tylko klej!!!”

Drugi (już za metą) powiedział do mnie – cytuję – „Czy mógłbym z panem zbić żółwika?”

Czujecie? Z panem (hehe-hue) 🙂 Taki ze mnie pan, jak z koziej dupy aromat waniliowy.

Nio dobra, ale podsumowując te porywające, jak szósty sezon Klanu wypociny (wiem, jesteście zdziwieni, że Klan ma sezony, co nie? Trudno, ja też się parę razy w życiu zdziwiłem i jakoś żyję, bądźcie mężni!). Ale wracając do reasumowania . Brania do kupy. To w niedzielę 19 stycznia w Warszawie była kupa. Ale to dobrze, bo żeby poczuć się lekkim wcześniej warto się wypróżnić. I tego będę się trzymał. Następny przystanek – 8 lutego, City Trail. Jak to mówią kardiolodzy – trzymajcie rękę na pulsie!

Joł!

Fot. Bardzo Zdolna Pani Fotograf i Bartek, też zdolny 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: