Wstyd. Żenada. Kompromitacja. Hańba. Frajerstwo.

Najgorzej pisze się o sukcesach. Ale okej, już spinam pośladki i jakoś spróbuję przez to przejść. Pobiłem życiówkę na 1000 metrów. Ten "sukces" wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze - jestem w dobrej formie. Po drugie - stara życiówka była po prostu dziadowska.  A było to tak, że pojechałem na wakacje do rodziców na podkędzierzyńską... Czytaj dalej →

Zapomniałem, jak się jeździ na rowerze

W ostatnią niedzielę (26 lipca) w Warszawie, a dokładnie na byłym stadionie Orła w dzielnicy bodajże Praga Południe, odbył się doroczny zjazd moich fanów. Poza tym, wziąłem udział w zawodach Warsaw Track Cup, gdzie z sukcesem wystartowałem na dawno niebieganym dystansie 2 i pół okrążenia, czyli tysiaku (1000 m). Na zjeździe fanów mojego topornego dowcipu... Czytaj dalej →

Roztopiony

Trochę mnie tutaj nie było, dlatego winien Wam jestem wyjaśnienie. Wam, czcigodnym czytelnikom tego najmniej popularnego bloga o bieganiu w internecie. Pies z kulawą nogą tu nie zajdzie, żadnego splendoru, rozentuzjazmowanych fanek, autografów na... No po prostu bieda ale wytłumaczyć się trzeba. Trenowałem. To po pierwsze. Trenowałem w warunkach kwarantanny, robiłem akcenty, robiłem sprawdziany i... Czytaj dalej →

2 plus 2 równa się 5

Nowa normalność to żadna normalność. Nowa normalność to nienormalność. To twierdzenie, że 2+2 równa się 5. I niestety, ale żaden ze mnie obrońca ideałów, bo wystarczyło kilka uszczypnięć i parę złowrogich spojrzeń, żebym uznał, że tak właśnie jest. Równa się. Pięć. Zdecydowanie. Pół dnia trwał mój nonkonformizm, moje samodzielne myślenie i trwanie przy tym w... Czytaj dalej →

Nic mnie tak nie dojeżdża

"Nic mnie tak nie dojeżdża, jak codzienność" - rapował Mes w towarzystwie przyśpiewującego Dawida Podsiadły. Mnie z kolei nic tak nie dojeżdża, jak momenty, gdy trening się nie układa. Zamieniam się wtedy w potwora. I nie chodzi o ciasteczkowego potwora z ulicy Sezamkowej. Od poniedziałku do soboty warczałem na wszystko, co się rusza. Przekłuwałem lalkę... Czytaj dalej →

Wiązowna wycenia mnie na 16:44 netto

Prawa ironii losu nie biorą jeńców, ani wolnych weekendów. Prawa ironii losu są jak całodobowe monopolowe. Jak stacje benzynowe. Jak dyspozytorzy pod numerem 112. Świątek, piątek czy niedziela. Prawa ironii losu są permanentne, jak makijaż, nachalne jak akwizytorzy. Niezmordowane. Jak ja w szerzeniu grafomanii. W ostatnich 2 tygodniach dosięgło mnie prawo ironii losu, które brzmi... Czytaj dalej →

Zepsuty Krzysio

Najpierw miałem słaby tydzień, później kiepski start w City Trail, aż wreszcie mnie coś dopadło. Nie chodzi - niestety - o monstrualnych wymiarów królika z obłędem w oczach, ale o infekcję. Dopadła mnie. I dokładnie na to zanosiło się od kilku dni. Kryzys przyszedł jakieś 10 dni temu, kiedy próbowałem zrobić 6 km BC2 i... Czytaj dalej →

Road to Maniacka

Zapadło kilka decyzji odnośnie kalendarza startowego. W zasadzie to zapadła jedna, acz znacząca - jadziem do Poznania na Recordową Dziesiątkę, czy jak to ustrojstwo się teraz nazywa. Jaram się, jak leśniczy Mietek na widok jelenia. W połowie marca będzie się można z Krzysia śmiać, że jak zwykle spartolił i nadaje się co najwyżej do skrobania... Czytaj dalej →

Koniec męczenia buły

Kolejny, ósmy już tydzień przygotowań za mną. Ponownie niczego wielkiego nie zrobiłem, ponownie mam poczucie, że biegam za mało, za mało i na dodatek za mało. No i za wolno, ale do biegania wolno przywykłem, jak żaba do bycia zjadaną przez bociana. Trening, który od niespełna dwóch miesięcy realizuję mogę obrazowo nazwać - męczeniem buły.... Czytaj dalej →

Chomiczówka? Done.

W Warszawie zameldowałem się w sobotę o godzinie 15:55. Przyjechałem na słynny Dworzec Centralny pociągiem o nazwie "Żeromski" relacji Olsztyn-Kraków. I bardzo mi się podobał ten "Żeromski", bo "Przedwiośnie" było całkiem spoko książką. Następnie przejściem podziemnym przedostałem się na przystanek tramwajowy, żeby z niecierpliwością wypatrywać numeru 24. Gdy wsiadłem w warszawski tramwaj poczułem nieprzyjemną woń... Czytaj dalej →

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑