4 z 5 – Zawód i pożegnanie

Trochę się na Was zawiodłem. No bo żeby tak nikt, zupełnie nikt. W końcu nie piszę od tygodnia, miesiąca, czy kwartału. To już 18 miesięcy jak bum cyk cyk i nikt nawet nie zapytał? No dobrze, spróbuję jakoś godnie wyjść z tej patowej i nieco niezręcznej sytuacji. Jako człowiek z dużym doświadczeniem w gadaniu sam... Czytaj dalej →

3 z 16 – Podsumowanie 2017 roku

W klasie mieliśmy Romka. Kolega żył w swoim świecie i nikomu to szczególnie nie przeszkadzało, choć z drugiej strony czasami dostarczał nam powodów do robienia sobie z niego żartów. Romek, idziesz z nami na Sylwestra? Na Sylwestra? A w tym roku to którego grudnia wypada? Chłopak chyba myślał, że to jakieś święto ruchome jak Wielkanoc.... Czytaj dalej →

The best of – złota składanka najlepszych biegów.

Na początkowych stronicach Zbrodni i Kary opisana została niezwykle ważna dla całej opowieści Dostojewskiego rozmowa Marmieładowa z Raskolnikowem. W jednej z zatęchłych Petersburskich szynkowni stary zapity Siemion tłumaczy młodemu Rodionowi kilka życiowych prawd. Jedna z nich brzmi – najgorsze w życiu to nie mieć dokąd pójść. Bo jeśli nie ma się już do kogo iść,... Czytaj dalej →

Rocznica bloga

Tak pochłonęło mnie ostatnio pisanie o Amerykanach i napadach na cukiernie, że przeoczyłem jedną ważną datę w dziejach tego bloga. Otóż 14 września minął dokładnie rok odkąd dodałem na platformie Bieglog inauguracyjnego posta. Przyznam się na wstępie, że nie była to moja pierwsza próba z blogowaniem, ale jedna z wielu, zazwyczaj po kilku tekstach porzucałem... Czytaj dalej →

#10 Kuźniczka

„Kuźniczka” była jak ziemia święta. Stadion znajdował się na skraju miasta, między obwodnicą a działkami. Między lasem a rzeką Kłodnicą. Nieważne z jakiej części Kędzierzyna pochodziłeś, na Kuźniczki zawsze czekała cię większa lub mniejsza pielgrzymka. Bieżnia często przymnażała nam wiary, ale też w ułamku sekundy zabierała wszystko. Swego czasu był to jedyny lekkoatletyczny obiekt na... Czytaj dalej →

#9 Tato

Był taki czas, że tato stawał na bramce. Selekcjonował ludzi pod jednym z nocnych klubów przy południowej wylotówce z miasta. Ej ty w tureckim sweterku i mokasynach podjebanych Apaczom, wypad! Zwykł mawiać, gdy ktoś łamał przyjęty przez szefostwo lokalu dress code. Skąd ty się gościu w ogóle wziąłeś? Ojciec znalazł cię na allegro? Dodawał już... Czytaj dalej →

Bieganie jest jak Lotto – część 2

Siedziałem w pociągu do Międzyzdrojów, w którym tak naprawdę nie powinno mnie być. Przedział nabity w opór zupełnie obcymi ludźmi i tymi, których znałem aż za dobrze. Noc raczej z tych ciepłych, ale świst hulającego po wagonie wiatru i stukot kół uniemożliwiał sen. Z Opola nad Bałtyk szmat drogi, miałem więc dużo czasu na przemyślenia.... Czytaj dalej →

Aaa…(p)sics!

Na początku roku przez biegowe social media przetoczył się news o tym, że Asics rekrutuje. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie miał jakiś wspomnień na tę okoliczność. No więc gdy byłem jeszcze bobasem, moim pierwszym słowem nie była Mama, Tata, ani nawet Baba. Moim pierwszym słowem było - Onitsuka. A tak na poważnie, to... ...kiedyś... Czytaj dalej →

#8 Dream Team

No dobrze, ale z kim ja tam w ogóle trenowałem? Był Tomek, Jacek, Adam, Rafał, Krzysiek, Tomek II zwany Elvisem, Mariusz, bracia Damian i Marcin, Asia, Natalia...było nas sporo. Wszyscy i każdy z nich składali się na ten dobry klimat jaki mieliśmy w klubie. Jedni przychodzili, drudzy odchodzili, ale trzon z którym spotkałem się na... Czytaj dalej →

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑