Instrukcja Obsługi Bloga

Cześć!

Na początek chciałbym Ci bardzo podziękować za to, że otworzyłeś/łaś ten odnośnik. Nie ukrywajmy, ale w dzisiejszych czasach mało kto czyta instrukcje, a potem słyszy się o przypadkach parzenia herbaty żelazkiem. Dlatego jeszcze raz – dzięki!

Instrukcja Obsługi Bloga to mały podręcznik, z którego dowiesz się – kim jestem i o czym będę pisał. A więc, zaczynajmy:

Kiedyś, lata temu, kiedy nie było jeszcze Barw Szczęścia, ani pojemników z workami na psie kupy usłyszałem pewną rapową frazę z repertuaru kultowego Kalibra44Rób co najlepiej ci wychodzi. Powoli mija już druga dekada od nagrania tamtego kawałka, a ja dopiero od kilku lat robię to co najlepiej mi wychodzi, a więc – biegam i piszę. Bieganie jest wymierne, to czy ktoś biega dobrze czy źle można ocenić w ciągu sekundy. Wystarczy rzut oka na czyjeś rekordy życiowe. Pisanie z kolei wymyka się takiej szybkiej i rzetelnej ocenie. Dlatego to czy pisząc robię jedną z rzeczy, która najlepiej mi wychodzi będziecie musieli rozstrzygnąć sami.

Pisał będę o bieganiu, to jasne. Ale jeśli któregoś pogodnego poranka wejdziecie na tę stronę i traficie na tekst o poglądach politycznych Tadeusza Kościuszki, czy też o Tanzanii i wędrówkach antylop Gnu – nie zdziwcie się.

Traktujcie moje wpisy około treningowe z przymrużeniem oka, ponieważ ja na trenowaniu biegania najzwyczajniej w życiu się nie znam. Szukając merytorycznych porad odwiedźcie stronę Warszawskiego Biegacza, albo forum Bieganie.pl. Ja w kwestii treningu będę pisał tylko rzeczy, co do których wydaje mi się, że mogą mieć sens. Nie skończyłem żadnej szkoły, ani kursu, natomiast Bieganie Metodą Danielsa czytam już od 5 lat i nadal niewiele z tej książki rozumiem.

I ostatnia rzecz. Nie wierzę w endorfiny. Wierzę za to, że bieganie boli i powinno boleć, bo to jest właśnie największa zaleta tego sportu.

Nie wierzę w motywację do biegania. Jeśli potrzebujesz motywacji, żeby wyjść pobiegać – zostań w domu.

Nie wierzę w to, że jeśli coś mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Jeśli coś mnie omal zabiło, to będę potrzebował długich miesięcy rehabilitacji, żeby znów nauczyć się samemu korzystać ze sztućców i toalety. Jeśli coś mnie omal zabiło, to już nigdy nie pozbędę się obaw, że może się to powtórzyć.

To już chyba wszystko. A więc jeszcze raz, oficjalnie i nieodwołalnie:

Cześć!

PS. Blog jest kontynuacją pisadła tworzonego na łamach platformy Bieglog w latach 2016-2018.

PS2. Jeśli pozwolicie to jeszcze zajmę Wam jednak chwilkę. 🙂

Dlaczego akurat – Road to PB?

Kiedy wymyśliłem sobie, że zacznę pisać o swoim bieganiu – wszak jest tak spektakularne i na pewno cały świat czeka aż o nim opowiem  – wśród zawodowych sportowców popularnym hashtagiem w mediach społecznościowych było #roadtorio. Jako że, ja już dawno pogodziłem się z tym, że Olimpijczykiem nie zostanę, zamieniłem Road to Rio, na Road to PB.

Biegam dla życiówek, dla rywalizacji.

Jakiś czas temu biegnąc chodnikiem wzdłuż ulicy Tuwima minąłem mamę z dwójką dzieci. Jedna z pociech zapytała – Mamo, a dlaczego ten pan biegnie? – Bo chce być lepszy, odpowiedziała ów mama.

Kobieta trafiła idealnie. Trenuję, żeby być lepszym biegaczem. Tyle.

Oczywiście tak naprawdę tych powodów jest więcej…ale o tym może kiedy indziej.

Teraz to już naprawdę koniec.

Cześć!

 

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: