Jakby co – żyję

Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu, dlatego z delikatnymi wyrzutami sumienia śpieszę nadrobić zaległości. Już mówię co u mnie słychać, ale... Szczerze? - Nie chłopie, wolimy jak nas okłamujesz. - Z ironią odpowiedzieli pojedynczy czytelnicy. No jasne, że będzie szczerze, na tyle na ile mogę i potrafię być szczery. Działo się. Mogę powiedzieć - jak... Czytaj dalej →

2:00, które nie grzeje

W sobotę Kipchoge podejmie swoją drugą próbę rozmienienia 2 godzin w maratonie. Cały biegowy świat będzie trzymał kciuki, żeby mu się udało. Ja - jak nietrudno się domyślić - mam szczerą nadzieję, że misja sub 2:00 ponownie spali na panewce. Zupełnie nie kręci mnie ta cała szopka. Laboratoryjne warunki, sztab pacemakerów pod batutą najlepszych długodystansowców... Czytaj dalej →

Sztafeta Maratońska przy MW 2019 – impresje

Ponoć nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko. Okazuje się jednak, że w bieganiu impossible is nothing, czyli mówiąc językiem patriotycznym - niemożliwe nie istnieje. W niedzielę miałem okazję zostać sklasyfikowanym w maratonie, ale jednocześnie nie musiałem kaleczyć całego dystansu.  Sztafeta maratońska to bardzo sympatyczny pomysł, zwłaszcza z perspektywy takich długodystansowców wyklętych jak ja.... Czytaj dalej →

16 z 16 – Cel wykonany!

Ktoś się uśmiechnął przy tytule? No co? W końcu wykonałem plan treningowy pana Skarżyńskiego zatytułowany SUB35 i tyleż właśnie nabiegałem w Białymstoku. Cel wykonany i to nawet z nawiązką.  A tak na poważnie, to 34:30 (netto) szału nie robi, dumy nie przynosi i nikt mi za ten wynik pomnika w Kabikiejmach Dolnych nie postawi. Nie... Czytaj dalej →

15 z 16 -Miał odpocząć, a zmęczony

W tytule zawarte jest wszystko. Dwa tygodnie temu zapowiadałem, że będę luzował, szukał świeżości i takie tam. Zluzowałem, poszukałem i niestety nie znalazłem. Dni mijają, tygodnie mijają, obciążenia spadły, a formy jak nie było tak nie ma. Wstęp sugeruje, że jestem w jakiejś rozsypce, co jest nieprawdą. Chcę tylko powiedzieć, że jak na razie nie... Czytaj dalej →

14 z 16 – Mrzonka

Jak to mówią zawodowi sportowcy - 16:34 to mój drugi wynik na 5 km w życiu, a szczyt formy ma przyjść dopiero na Doha.  Ale ja nie jestem zawodowcem, dlatego mogę mówić to co naprawdę myślę i czuję. W Gdańsku biegło mi się po prostu źle, wynik jest kiepski i rozczarowujący. Tyle. Jeśli ten start... Czytaj dalej →

13 z 16 – Tępa dzida na ostro

Przyznacie, że tytuł jest iście clickbajtowy! Ale do rzeczy. Najważniejsze to zachować balans pomiędzy podjarką a chłodną głową, motywacją, a przemotywowaniem. Nie umiem tego robić. Albo jestem zupełnie zdystansowany, albo niezdrowo się wzniecam. Albo rezygnuję zanim jeszcze cokolwiek się zacznie, albo wchodzę w temat na całego i największą błahostkę traktuję jak sprawę życia i śmierci.... Czytaj dalej →

12 z 16 – It’s time for „jaranko”!

Pewnie jeszcze za wcześnie, ale jako że lubię pluć słowami pod wiatr, to rzeknę - największa robota za mną. Tak moi drodzy, tutaj już nic więcej się nie wydarzy. Co miało zostać zrobione, zostało zrobione. Teraz już tylko ostatnie szlify i można przygotować się do rozbiegu, z którego spektakularnie walnę z barana w ścianę. Wiadomix.... Czytaj dalej →

11 z 16 – Kluczem jest brak czasu

Skoro już posłodziłem Kubie Wu. w czwartkowym felietonie, dodam jeszcze trochę aspartamu na blogu. Ale krótko. Tytułowe zdanie napisał Kuba po moim udanym starcie w letnim City Trail. Siedzę z tą myślą od miesiąca i chyba powoli zaczynam rozumieć... Ostatnio nie mam na nic czasu i choć taka sytuacja rodzi problemy, jest też źródłem błogosławieństwa.... Czytaj dalej →

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑