3:00;00 w Maratonie

Jak to mówi królowa Elżbieta II, witając się każdego poranka ze swoim mężem Filipem księciem Edynburga: „No siema!” I na tym skończmy te królewskie uprzejmości. Może przejdę od razu do rzeczy. Dobrze wiem co Was podnieca. Wiem, bo mnie podnieca dokładnie to samo. Gdybym pisał do osób niezwiązanych z bieganiem, mógłbym powtórzyć za Marylą Rodowicz:... Czytaj dalej →

Reklamy
Wyróżniony wpis

Jak zacząłem biegać?

Mieliśmy połowę lat 90 – tych, gdy rozpocząłem naukę w publicznej szkole podstawowej. Gumy turbo, szybka oranżada z kaucją pita pod sklepem, mleko w szkle. Piękne czasy. To był taki okres, kiedy coraz bardziej zacząłem w swoim chłopięcym sercu odkrywać, że czuję miętę do szeroko pojętej rywalizacji. Na szkolnym podwórku dysponowaliśmy minimum socjalnym jeśli chodzi... Czytaj dalej →

Wyróżniony wpis

15 z 16 -Miał odpocząć, a zmęczony

W tytule zawarte jest wszystko. Dwa tygodnie temu zapowiadałem, że będę luzował, szukał świeżości i takie tam. Zluzowałem, poszukałem i niestety nie znalazłem. Dni mijają, tygodnie mijają, obciążenia spadły, a formy jak nie było tak nie ma. Wstęp sugeruje, że jestem w jakiejś rozsypce, co jest nieprawdą. Chcę tylko powiedzieć, że jak na razie nie... Czytaj dalej →

14 z 16 – Mrzonka

Jak to mówią zawodowi sportowcy - 16:34 to mój drugi wynik na 5 km w życiu, a szczyt formy ma przyjść dopiero na Doha.  Ale ja nie jestem zawodowcem, dlatego mogę mówić to co naprawdę myślę i czuję. W Gdańsku biegło mi się po prostu źle, wynik jest kiepski i rozczarowujący. Tyle. Jeśli ten start... Czytaj dalej →

13 z 16 – Tępa dzida na ostro

Przyznacie, że tytuł jest iście clickbajtowy! Ale do rzeczy. Najważniejsze to zachować balans pomiędzy podjarką a chłodną głową, motywacją, a przemotywowaniem. Nie umiem tego robić. Albo jestem zupełnie zdystansowany, albo niezdrowo się wzniecam. Albo rezygnuję zanim jeszcze cokolwiek się zacznie, albo wchodzę w temat na całego i największą błahostkę traktuję jak sprawę życia i śmierci.... Czytaj dalej →

12 z 16 – It’s time for „jaranko”!

Pewnie jeszcze za wcześnie, ale jako że lubię pluć słowami pod wiatr, to rzeknę - największa robota za mną. Tak moi drodzy, tutaj już nic więcej się nie wydarzy. Co miało zostać zrobione, zostało zrobione. Teraz już tylko ostatnie szlify i można przygotować się do rozbiegu, z którego spektakularnie walnę z barana w ścianę. Wiadomix.... Czytaj dalej →

11 z 16 – Kluczem jest brak czasu

Skoro już posłodziłem Kubie Wu. w czwartkowym felietonie, dodam jeszcze trochę aspartamu na blogu. Ale krótko. Tytułowe zdanie napisał Kuba po moim udanym starcie w letnim City Trail. Siedzę z tą myślą od miesiąca i chyba powoli zaczynam rozumieć... Ostatnio nie mam na nic czasu i choć taka sytuacja rodzi problemy, jest też źródłem błogosławieństwa.... Czytaj dalej →

10 z 16 – żurnalista akrobata

Cześć kochani. Jest środek nocy, siedzę w hotelu w Bydgoszczy i właśnie skończyłem pisać relację z trzeciego dnia Drużynowych Mistrzostw Europy w Lekkiej Atletyce. Myślę sobie - a może by tak popełnić jakiś wpis w swoim elektronicznym pamiętniku? A zatem popełniam. Początkowo na DME miałem jechać z Kubą, ale okazało się, że nad Brdą będę... Czytaj dalej →

9 z 16 – Nie taki od razu spektakularny

To był dobry tydzień. Może nie jakiś spektakularny, najlepszy czy wiekopomny - po prostu okej. Nie powiem, że przełomowy, wspaniały i świetny. Średni. Ale też nie taki znowu najgorszy. Niezły. A zresztą, może będzie prościej jak rozwinę temat... Jak to żaliłem się już jakiś pierdyliard razy (OMG, pierdyliard to jest chyba moje ulubione słowo ever)... Czytaj dalej →

8 z 16 – Szort i oszczep

To będzie najkrótszy wpis w historii bloga, ale jedno powiem już na dzień dobry - zimo, bądź jak Lassie i wróć! Upały zabiły więcej szarych komórek, niż denaturat. Jestem o tym gorąco przekonany. Kolejny tydzień za nami. Cóż to było za 7 dni? Konsekwentnie słabe. W środę miałem naprawdę proste zadanie treningowe. Wystarczyło wytupać 8... Czytaj dalej →

7 z 16 – W imię zasad

Żeby nie zginąć w życiu, dobrze jest kierować się choć kilkoma zasadami. Najbardziej podstawowa reguła, którą zna już nawet przedszkolak mówi, żeby zatrzymać się na czerwonym świetle. To jest pierwszy stopień wtajemniczenia, bo im człowiek starszy tym lista zasad pęcznieje - nie sikaj pod wiatr, nie mieszaj bigosu z mlekiem, a gdy idziesz na zakupy... Czytaj dalej →

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑